O takich historiach dotąd tylko słyszałem (z pewnością Wojciech Orliński, badacz internetu, zna ich na kopy). Ale bezpośrednio – jeśli w sieci to słowo ma jakiś sens – zetknąłem się z podobnym przypadkiem po raz pierwszy.

Na facebooku zobaczyłem pewnego dnia filmik zespołu pod nazwą Trio Mandili. Chyba któryś mój znajomy go zalajkował i to stąd. Trzy urodziwe dziewczyny z Gruzji – jedna z jakimś instrumentem strunowym, którego nazwy nie odgadnę – szły ulicą i śpiewały ludową piosenkę. Głosy ładnie zestrojone. Twarze zalotne i wesołe. Technika kręcenia: ostentacyjnie prosta – wyraźnie komórka na kiju (do robienia selfików), trzymana przez najbardziej miniastą. W tle jakieś miasteczko, czasem przejedzie samochód. Wówczas warkot silnika upewnia, że nie ma postsynchronu. To chyba najbardziej imponujące, że w tych warunkach („one shot”, spacer ulicą, operowanie komórką, robienie min i rodzaj skromnej choreografii) dziewczyny śpiewają równo i czysto.

W filmiku było coś ujmującego. Więc kiedy po paru dniach zobaczyłem inny – to znaczy pieśń była inna, bo konwencja teledysku dokładnie taka sama – nieco rozbawiony postanowiłem sprawdzić, co to za Trio Mandili i co robi na FB. Zacząłem od youtube’a i tu oczy mi się nieco zaokrągliły: jeden z filmików zespołu miał cztery MILIONY odsłon.

Jak się okazuje, dwa lata temu niejaka Shorena Tsikarauli z dwiema koleżankami nagrały komórką, jak śpiewają ludową piosenkę gruzińską. Z niejasnych powodów ten akurat klip uzyskał w krótkim czasie zupełnie niewiarygodną, wielomilionową popularność na całym świecie (taki cyfrowy wariant American Dream lub, jeśli kto woli, Kopciuszka). Shorena poszła za ciosem i zaczęła nagrywać w tej samej konwencji kolejne utwory, kompozycje własne, piosenki ludowe, a nawet „Come vorrei” z repertuaru Ricchi e Poveri. Trio zaczęło być zapraszane najpierw do telewizji gruzińskiej, potem też rosyjskiej. Nawiasem mówiąc, Gruzinki konsekwentnie odzywają się w internecie albo w swoim języku, albo po angielsku, a w rosyjskim talk-show jedna z nich ogrywa (serio? żartem?) że dopiero się uczy rosyjskiego i na wszystkie pytania prowadzącego odpowiada „Id’i siuda!” – jest to nawet zabawne, bo jeśli dobrze rozumiem niuans, to znaczy nawet nie tyle „Chodź tutaj!”, co „Chodź no!”, lub zgoła „Podejdź no!”. Obecnie, po dwóch latach Trio Mandili ma już nagraną płytę; występowało zresztą w Polsce na festiwalu „Wschód kultury – inne brzmienia”.

Tyle, że… internet wyostrza, chyba nie tylko we mnie, podejrzliwość. Więc przyglądam się kolejnym klipom i na przykład zdaje mi się, że Shorena wymieniła w pewnej chwili obydwie koleżanki (głowy nie dam, bo kobiety potrafią przearanżować swój wygląd nie do poznania, ale nie zdaje mi się, by skład śpiewający przed dwoma laty pieśń pt. „Apareka” i ten od „Come vorrei” był taki sam). Konwencja klipów jest powtarzalna co do najdrobniejszych szczegółów, a przecież od któregoś momentu skokowo polepsza się jakość obrazu, a w strojach i makijażu podprogowo wyczuwa się porządną robotę fachowców od stylizacji. Wujek Google okazuje się dziwnie bezradny, jeśli zapytać go o jakiekolwiek szczegółowe informacje: wciąż tylko odsyła do kilkunastu teledysków, enigmatycznego fan-page’a i kilku zdań, zadziwiająco podobnych po polsku, rosyjsku i angielsku (stron hiszpańsko- i gruzińskojęzycznych nie udało mi się odczytać). Innymi słowy, przeczuwam, że opowieść o trzech Kopciuszkach, które dzięki yuotubowi wdarły się do światowego show-buisness’u nie jest całkiem nieprawdziwa, ale na znacznie wcześniejszym etapie, niż się nam sugeruje, wkroczyły w nią duże pieniądze. A wraz z nimi bardzo skądinąd inteligentny spec od wizerunku.

Próbowałem słuchać tych piosenek w wersji audio, bo zdaję sobie sprawę, że jestem, jak znaczna część mężczyzn, wzrokowcem, i moje wrażenia dźwiękowe może znakomicie podbić mruganie oczkiem etc. Efekt eksperymentu był niejednoznaczny: dziewczyny naprawdę umieją śpiewać, a gruziński folk ma swój urok. Ale z drugiej strony to, jak wyglądają, nie jest chyba bez znaczenia.

Więc już prawie jestem fanem, profil Tria Mandili na FB zalajkowałem, ale coś mi jednak mówi, że uwodzi mnie w tym naturalność, która w gruncie rzeczy jest bardzo przemyślnie zrobiona. Że to sztuczny autentyk. Całkiem jak z Baudrillarda…

PS. Uważnie przyglądam się Państwa reakcjom na nowy kształt tej strony. W kwestii „znikniętych” komentarzy – mam nadzieję, że uda się je przywrócić. Co do archiwaliów – proszę o cierpliwość. W kwestii fotografii kota – cieszę się, że Państwo przywykli do Leokadii na stole, ale potrzebna nam była teraz fotografia w pionie, a kot z natury rzeczy komponuje się tylko w poziomie. Postaram się jakoś go (ją właściwie) przywrócić Państwu inną metodą…

Udostępnij


O mnie



  • Ten instrument to panduri (ფანდური). Daleki krewny ukraińskiej bandurki.

    Z podobnych internetowych fenomenów: kariera zespołu WOTE. Nagranie coveru Gotye „Somebody That I Used to Know” ma obecnie prawie 175 milionów odsłon i zapewniło im kopa finansowego, dzięki któremu zostali hm hm zawodowymi artystami sceny muzycznej.
    https://www.youtube.com/watch?v=d9NF2edxy-M

  • Z mojego doświadczenia wynika, że takie rzeczy są możliwe, choć niezbyt częste. Może się zdarzyć, że autentyczne wideo staje się tzw. viralem i momentalnie gromadzi milionową widownię. Jeżeli autor ma głowę na karku, to potrafi to spieniężyć (myślę, że za kilka tysięcy dolarów dochodów z reklam z tego jednego filmiku przedstawicielki Trio Mandili były w stanie zainwestować w lepszy sprzęt, profesjonalny makijaż, czy też stylowe ubrania). Reszta to już kwestia wytrwałości. Ale to tylko przypuszczenia, bo kto wie jak było na prawdę. Mnie takie sukcesy cieszą i trzymam za Panie kciuki 🙂

    Łączę serdeczności,
    Michał Krzak

  • Witam Panie Jerzy!
    Ponownie w nowej odsłonie, bo zdaje mi się zagościłem tu tuż przed oficjalnym artykułem otwierającym. To co napisałem w mail’u podtrzymuję. Wiem, że wszystko wymaga czasu, zwłaszcza Pańskiego. Informatycznie można wiele, ale …. Pana strona/blog to treść, a jak sam Pan napisał faceci to wzrokowcy tym bardziej trzymam kciuki za nową odsłonę.
    A teraz do tego co wyżej. Powiem tak: nie będę szukał i próbował odsłuchiwać. Dziewczyny, dzięki Panu, zatrzymały mnie przy tym materiale na minutę. Trochę oczopląsu, do tego próba wsłuchiwania się co tam „jest grane” czyli przybliżanie, zwiększanie głośności. Nie! Ciekaw jestem czy z tego występu u nas jest jakiś materiał. Może to coś by zmieniło!
    Jeśli ktoś gra/śpiewa to słucham. Jak tańczy to oglądam i słucham, patrzę czy to współgra. Jak ktoś na scenie uprawia intensywne ćwiczenia(czasami tańczy) a do tego „śpiewa bez problemów” to najczęściej zmieniam kanał. Od pierwszych video „muzykę” dzielę na taką do oglądania i słuchania. Zdecydowanie wybieram to drugie. To tak jak będąc dzieckiem wolałem słuchać bajek niż „oglądać obrazki” w książkach. Albo: najpierw posłuchać potem mogę pooglądać i w końcu poczytać.

  • Panie Jerzy szanowny.
    Na Trio Mandili trafiłem parę tygodni temu, moje odczucia są bardzo do Pańskich zbliżone. Dziewczyny są urocze, świetnie śpiewają na żywo (co w Gruzji jet powszechne), kolejne clipy robione ta samą techniką powoli już zaczynają nużyć (jeśli Pan obserwuje ich fb, to wie Pan, że dość często pojawiają się nowe). I też chodzi mi po głowie myśl, że ktoś od pewnego czasu tym dyryguje i „dobrał” Shorenie nowe koleżanki… Tez szukałem na ten temat informacji i też poległem. Może to troszkę przypadek Lany Del Ray…? Taki gruziński folkowy girlsband, aczkolwiek ja również z przyjemnością je obserwuję.Na pewno na moją ocenę ma mój brak obiektywizmu w stosunku do Gruzji i Gruzinek… W przyszłym miesiącu postaram się sprawdzić genezę tria u źródła…. Dam znać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Premium WordPress Themes