Życzenia ostrożności

Stąpaj ostrożnie, gdy idziesz do domu Bożego, Lepiej jest podejść blisko i słuchać, Niż składać bezmyślne ofiary. Ci, którzy nie rozumieją, czynią zło. Nie mów szybko, i niech serce twoje Zbyt pospiesznie nie wypowiada słów Przed obliczem Pana. Albowiem Pan jest w niebiosach, A Ty jesteś na ziemi. Dlatego mało używaj słów. (Księga Koheleta 4,17-5,1 w tłumaczeniu Romana Brandstaettera) Wszystkiego dobrego na Święta dla wierzących i niewierzących. I żeby słów było niedużo, dołączam ten obraz…

Czytaj dalej…

Sagrada Familia

Po wysłaniu tekstu powieści do Wydawcy, a przed powrotem do w miarę regularnego pisania tutaj, postanowiłem się… upgrade’ować. Rozwinąć technologiczne. I to jest próba. Ale może Państwa zabawi w środku zimy ta Barcelona sprzed półtora roku, a co najważniejsze – z upalnego lipca. I budynek, którym mnie (wśród, nie da się ukryć, wielu milionów innych gości) fascynuje. Ktoś mi bliski, od dawna trzymający się z dala od Kościoła, powiedział, że w nim można uwierzyć w…

Czytaj dalej…

Na intronizację

„…Co zrobiłeś?” Jezus odpowiedział: „Moje królestwo nie jest z tego świata. Gdyby moje królestwo było z tego świata, moi podwładni walczyliby, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś moje królestwo nie jest stąd”. Wówczas Piłat rzekł Mu: „A więc jesteś królem”. Jezus odparł: „To ty mówisz, że jestem królem. Ja urodziłem się i przyszedłem na świat po to, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, jest mi posłuszny” (J 18, 35b-37). Słowo Ίουδαιος,…

Czytaj dalej…

Reportaż pachnący siarką

W dzisiejszym „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej”, czytam reportaż Justyny Bryske o tym, jak wstąpiła na kilka miesięcy do ONR-u, żeby opisać tę organizację od środka. I mam z nim problem. 1. Sam pamiętam, jak na początku lat 90., rozpoczynając kilkuletnią współpracę z „GW”, poszedłem do siedziby ZChN pry rondzie ONZ, żeby chwilę z nimi pogadać, wyciągnąć ulotki i dokumenty programowe, no i przyłapać ich na czymś paskudnym, najlepiej na antysemityzmie. Nic z tego…

Czytaj dalej…

Usprawiedliwienie

Milczę już bodaj drugi tydzień, co może stwarzać wrażenie, że się z Ukochaną byczymy gdzieś po górach, dolinach, hej! A tu nic z tych rzeczy: Darek Bugalski pojechał na urlop i prowadzę wszystkie, jak leci, Kluby Trójki, od poniedziałku do czwartku, równocześnie zaś przywiozłem z Krakowa wydruk mojej powieści po adiustacji i siedzę nad nią, zastanawiając się nad proponowanymi poprawkami, pisząc lepsze wersje poszczególnych zdań i planując korektę zakończenia – w wyniku krakowskich rozmów bowiem…

Czytaj dalej…

Jeszcze jedna riposta

Nie potrafię odpuścić Spectatorowi polemiki (patrz: Jego komentarz pod poprzednim wpisem), choć doceniam elegancję znacznej części Jego wywodu. Jak wiadomo, w Internecie zazwyczaj każda dyskusja przeradza się w pyskówkę, znaczoną inwektywami, więc odstępstwa od tej zasady należy podkreślać i sławić. Ufam przy tym, że niewielka liczba wpisów pod moją notką pt. „Wróciłem. Problem bacy” wiąże się z porą wyjazdów wakacyjnych, a nie z faktem, że zostaliśmy osamotnieni w naszym zapale do dyskusji okołoreligijnych. Zwierzałem się…

Czytaj dalej…

Wróciłem. Problem bacy

Było cudownie: gorąco, słonecznie, leniwie, woda w jeziorze była aż za ciepła, do wnętrza domu wskakiwały ciekawskie, czy może oszalałe ze skwaru żaby. A książek tośmy całą bibliotekę… przeczytali. Ja między innymi „Siedmiopiętrową górę” Mertona, „Filozofię wolności” Bierdiajewa (wreszcie porządnie) i tom wykładów Halika „Wzywany czy niewzywany Bóg się tutaj zjawi”, a też i parę kryminałów, ale że słabe, więc tytuły pominę. Udało się obejrzeć sporą część meczów Mundialu – Ukochana wciągnęła się w kibicowanie…

Czytaj dalej…

Wakacje!

Jutro o tej porze spodziewam się, wyjrzawszy przez okno, zobaczyć jezioro… Ale nim to nastąpi, jeszcze tych parę słów, pewnie dość chaotycznych, bo noc zapada, a dzień, jak to przed wyjazdem, był zabiegany.     W komentarzach do poprzedniej notki zjawiło się pytanie emce, czemuż to brak tu jakichś uwag o Świętym Mundialu – i wprawdzie riposta Łukasza, że z tej przyczyny, iż nie jest to blog Jerzego Pilcha, rozbawiła mnie setnie, to jednak dodam…

Czytaj dalej…

Trochę świeżego powietrza

    Już dawno obiecywałem, że napiszę coś o książce ks. prof. Tomasza Halika. Więc może teraz: odetchnijmy trochę świeżym powietrzem. Mroźnym powietrzem Antarktydy, przejrzystym powietrzem świętej góry Hiei w pobliżu Kioto, powietrzem leśnej głuszy nad Renem, ale i rozpalonym powietrzem egipskiej pustyni. „Co nie jest chwiejne, jest nietrwałe” to osobliwa kombinacja książki podróżniczej, rozprawy teologicznej i zeszytu medytacji, wiodąca po rozmaitych bezdrożach świata. Co prawda od wczoraj na półce czekają już na lekturę następne trzy…

Czytaj dalej…

Ostatnia prosta

Znooowu dwa tygodnie milczenia! Gdzie te czasy, kiedy pod starym adresem bywało (z rzadka), że zapisywałem notki codziennie! Ale mam poważne usprawiedliwienie. Lepsze niż zwolnienie od rodziców, niż L-4, niż wezwanie do sądu. Otóż jestem naprawdę na ostatniej prostej: jeszcze dziesięć, dwanaście stron i będę miał skończoną powieść. To w praktyce oznacza jakieś trzy, cztery wolne przedpołudnia. Których, nawiasem mówiąc, akurat ostatnio znowu mi brakuje. Ale przecież już były. Już został złapany tzw. rytm pracy….

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes