Eklezjasta: Practice & Skills

Przyjechała dzisiaj ekipa (sympatyczna i fachowa) z Antykwariatu Grochowskiego, żeby zabrać książki, które zalegają mieszkanie po rodzicach. Książki przejrzane już przez moją siostrę i przeze mnie. Książki, których wciąż było dużo, za dużo, żeby ekipa poradziła sobie z nimi na raz, a nawet na dwa razy (dalszy ciąg w piątek). Czekając na jej powrót, obfotografowałem rozmaite rzeczy, które towarzyszyły mi w dzieciństwie, ale raczej pora się rozstać (wyglądają realnie jeszcze gorzej, niż na zdjęciach, a…

Czytaj dalej…

Relacja (sierpień ’44)

„Ciotka [tzw. ciocia Marysia była tak naprawdę drugą żoną mojego ciotecznego dziadka] pokazuje mi fotografię Zosi, swojej córki [uczestniczki powstania]. Widzę ładną, szlachetną twarz z mrocznymi oczami, lekko zarysowanymi w łuk brwiami; może tylko szczęki zbyt mocne, ale dają one – przy pełnych wargach – efekt intrygującego barbarzyństwa. Dziewczyna jest uczesana w koronę, ma ciemne włosy. – To zdjęcie było robione już po wojnie, ma tutaj dwadzieścia lat – mówi ciotka. Przed chwilą opowiadała mi…

Czytaj dalej…

My, obrażalscy

Postępek ten, jakkolwiek sam przez się nie jest zniewagą, ma przecież dla mnie coś niemiłego, z czego raczysz się señor wytłumaczyć. (Jan Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie, oprac. Leszek Kukulski, Warszawa 1956, s.50) To zdanie powinno wejść do kanonu, tłumaczącego psychikę zbiorową w naszym kraju. Chyba nie zawsze tak było. Ale w ostatnich latach, zapewne w związku z powszechnym dostępem do internetu, rozpleniło się w Polsce skryte a namiętne, nieomal seksualne upodobanie do bycia znieważonym….

Czytaj dalej…

Pocerowany

Opowiem Wam inną historię, w duchu Szwejka wymieszanego z Zolą. Wczoraj w południe biorę sobie późnoporanny prysznic, rozmyślając radośnie o czekającej mnie audycji w RNŚ. Spłukałem właśnie mydło, robię pół kroku w stronę wyjścia z kabiny i wtem – lecę. Lecąc, przypomniałem sobie wszystkie doniesienia medialne w stylu „pośliznął się w brodziku i dokonał seppuku za pomocą wystającego kranu, o czym opowiada wstrząśnięta wdowa”, a także to, że za każdym razem, czytając podobne nagłówki, myślałem…

Czytaj dalej…

Skoro, zdaje się, muszę

Poza przeklejeniem trafnego komentarza znajomego z FB nie odzywałem się w sprawie g…burzy na temat wypowiedzi Olgi Tokarczuk, bo liczyłem, że skoro przedmiot afery jest – najłagodniej mówiąc – dęty, to rzecz ucichnie i będzie spokój. Ale ponieważ już kilka osób w sieci zaczęło mnie „wywoływać do tablicy”, więc jednak „przerywam milczenie”, jak to prześlicznościowo ujmują portale informacyjne. Choć mam poczucie, że napiszę same oczywistości.   Najpierw może ustalmy, o czym tak naprawdę jest mowa,…

Czytaj dalej…

Na marginesie dyskusji o Tolkienie

Moje zwierzenie, jak mi się czytało „Władcę pierścieni”, wywołało wśród fejsbukowiczów sporo reakcji, także na wallu Jaremy Piekutowskiego. Za wszystkie głosy dziękuję, bardzo były ciekawe. O dwóch komentarzach chciałbym jednak wspomnieć osobno, bo wydaje mi się, że ujawniają charakterystyczne zjawisko (nie wiem na pewno, dobre, czy złe; charakterystyczne). W komentarzu pierwszym pewien miłośnik fantasy wyjaśnił, że ponieważ Tolkien napisał książkę popularną i kulturowo ważną, a Sosnowski też pisze książki, tylko takiej nie umie napisać, więc…

Czytaj dalej…

Malbork z zapałek

Bardzo jestem wdzięczny siostrzenicy mojej żony, która pożyczyła mi na ten wyjazd „Władcę pierścieni” Tolkiena. Wreszcie go przeczytałem. Do fantasy, której Tolkien na spółkę z Ursulą LeGuin jest niewątpliwie założycielem, mam stosunek oziębły, ale chciałem przekonać się (37 lat po tym, jak w ogóle o Tolkienie usłyszałem), czy w dobie, gdy tęsknię za rozlewnymi opowieściami, ojciec-założyciel tego nurtu mnie jednak nie rozgrzeje. W razie, gdyby nie, liczyłem przynajmniej na zrozumienie fenomenu tej książki, która wśród…

Czytaj dalej…

Empuzjon

Na Festiwalu Góry Literatury będę miał zaszczyt prowadzić spotkanie z Olgą Tokarczuk, więc o jej „Empuzjonie” napiszę mniej, niż by należało. A i tak dużo. Postaram się przy tym nie spoilerować. Uzasadnieniem zapowiadanych gier z „Czarodziejską górą” jest fakt, że lekarze z Davos przyjeżdżali do Görbersdorfu (Sokołowska) po naukę, jak zorganizować klimatyczne leczenie gruźlicy. Te gry są naprawdę „apetyczne” (by użyć słowa, które lubi główny bohater): ewidentna ironia pozostaje ironią, nie szyderstwem; znajdujemy szybko odpowiednik…

Czytaj dalej…

Milczące stadiony

Wśród książek, które zabrałem na wakacje, jest jedna, znaleziona w mieszkaniu rodziców (nie mam wątpliwości, że kupił ją mój ojciec): „Milczące stadiony” Bohdana Tomaszewskiego. Brzmi trochę jak głos z innego świata, w którym do pełnego uzawodowienia sportu podchodzi się bez entuzjazmu (choć autor przyznaje, że „sport amatorski” to hipokryzja) i niemal na każdej stronie podkreśla się wartość… przegranej. Stąd zresztą tytuł: Tomaszewski wspomina milczenie stadionu, gdy podczas Wyścigu Pokoju w 1958 roku na etapie Łódź-Warszawa…

Czytaj dalej…

Niepobożne owady ;)

Za sprawą fejsbuka, w którym ktoś zamieścił mikrofotografię głowy mrówki, wróciło do mnie wspomnienie pierwszego chyba religijnego niepokoju w moim życiu… Około 1973 roku (jeśli dobrze pamiętam) rodzice kupili licencyjny, bo chyba pierwotnie wydany u Larousse’a, „Atlas owadów”. Były tam podobne zdjęcia, jak poniżej, nie aż tak dobre technicznie, ale równie detonujące. Nauczony na lekcjach religii, prowadzonych przez siostrę Inwiolatę, że dobry Bóg stworzył świat, przypatrywałem im się z nieznaną mi jeszcze wtedy mieszaniną śmiechu…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes