Milczące stadiony

Wśród książek, które zabrałem na wakacje, jest jedna, znaleziona w mieszkaniu rodziców (nie mam wątpliwości, że kupił ją mój ojciec): „Milczące stadiony” Bohdana Tomaszewskiego. Brzmi trochę jak głos z innego świata, w którym do pełnego uzawodowienia sportu podchodzi się bez entuzjazmu (choć autor przyznaje, że „sport amatorski” to hipokryzja) i niemal na każdej stronie podkreśla się wartość… przegranej. Stąd zresztą tytuł: Tomaszewski wspomina milczenie stadionu, gdy podczas Wyścigu Pokoju w 1958 roku na etapie Łódź-Warszawa…

Czytaj dalej…

Niepobożne owady ;)

Za sprawą fejsbuka, w którym ktoś zamieścił mikrofotografię głowy mrówki, wróciło do mnie wspomnienie pierwszego chyba religijnego niepokoju w moim życiu… Około 1973 roku (jeśli dobrze pamiętam) rodzice kupili licencyjny, bo chyba pierwotnie wydany u Larousse’a, „Atlas owadów”. Były tam podobne zdjęcia, jak poniżej, nie aż tak dobre technicznie, ale równie detonujące. Nauczony na lekcjach religii, prowadzonych przez siostrę Inwiolatę, że dobry Bóg stworzył świat, przypatrywałem im się z nieznaną mi jeszcze wtedy mieszaniną śmiechu…

Czytaj dalej…

Pięć tuzinów i toast

Pięć dwunastek na sześćdziesiątkę: Joanna Kulmowa: Stacja Nigdy W Życiu, Lewis Carroll: Alicja w krainie czarów – Philip Dick: Ubik, Bolesław Prus: Lalka – Fiodor Dostojewski: Idiota, Emil Zola: Germinal – Jan Potocki: Rękopis znaleziony w Saragossie, Raymond Chandler: Długie pożegnanie – Czesław Miłosz: Rodzinna Europa, Joseph Conrad: Jądro ciemności – Peter Robinson: Trucicielka, Tomasz Mann: Doktor Faustus. King Kong (reż. Merian Cooper), Męczeństwo Joanny d’Arc (reż. Carl Dreyer) – Iluminacja (reż. Krzysztof Zanussi), Amarcord…

Czytaj dalej…

Filmowe kuriozum

Nie uwierzyłem do końca głosom internetowym i obejrzałem film pt. „Gierek”. Nawet jestem zadowolony, bo gdybym nie zobaczył go na własne oczy, nie uwierzyłbym w istnienie czegoś podobnego. Film jest tak zły, że – zdawałoby się – nie ma o czym pisać. Ale jednak właśnie myślę, że na dwa jego aspekty warto zwrócić uwagę. Jeden – to że scenarzyści znają historię Polski na poziomie przejrzanej w pośpiechu Wikipedii. Wymieńmy tylko kilka absurdów: decyzja o produkcji…

Czytaj dalej…

Krajobraz Wielkiego Piątku

„Trwam w pustce, której nie ma…” (to Witkacy, z „622 upadków Bunga) * Rozsypały mi się mosty prowadzące w tamtą stronę. Popękały tafle przybliżających zwierciadeł. Osypały się na rumowisko z metalu i desek, na wraki, odpadki. Wokół zgiełk, szczęk i śpiew. Ciszy sprzed dwóch tysiącleci nie słychać. Jeśli była wtedy jakaś cisza. Bo raczej hałas, harmider pobliskiego miasta. Sylwetki zrobiły się małe, zbyt małe, żebym to zobaczył. Narzędzia kaźni i martwe ciała wyglądają z tej…

Czytaj dalej…

O łotrach i ludziach szlachetnych

(źródło „obrazka wyróżniającego”: poznan.wyborcza.pl) Jak wszyscy śledzę wojnę na Ukrainie. Oburza mnie i przeraża, ale niespecjalnie dziwi. Od dawna mówiło się, że Putin nie zaakceptuje niepodległej Ukrainy – zarówno z powodów dziejowych (istnieje narracja historyczna, która czyni dzisiejszą Rosję spadkobierczynią Rusi Kijowskiej), jak gospodarczych. Konsekwentne nieprzestrzeganie umów międzynarodowych to też od, lekko licząc, stu lat, specjalność Kremla. Ponadto satrapie regularnie traktują wojnę jako środek do prowadzenia polityki wewnętrznej – zakładają, że wskazanie wroga pozwoli im…

Czytaj dalej…

Pociąg do książki

Porządkujemy z siostrą nasze rodzinne mieszkanie już ponad dwa lata, ale rytm pokrzyżowała nam pandemia, w mieszkaniu kłębił się nadmiar wszystkiego, a przede wszystkim – jest to praca wyczerpująca i fizycznie, i psychicznie. Ale niekiedy zdarza się coś kojącego. Jak z „Historią biblijną w obrazach”. A teraz znowu. Z czasów, jak mi się wydawało, wczesnoszkolnych, pamiętałem pewną książkę dla dzieci. Ponieważ mam ją teraz przed oczami, wiem, że nic się nie zgadza: ani rok, kiedy…

Czytaj dalej…

…A znów ujrzycie…

Wszystko to, co mam do napisania, jest naprawdę dziwne, więc najmniejszym z tego dziwactwem jest rozpoczęcie od fragmentu z Brunona Schulza: „Księga… Gdzieś w zaraniu dzieciństwa, o pierwszym świcie życia jaśniał horyzont od jej łagodnego światła. (…) Wówczas zostawałem z nią sam na sam i wiatr szedł przez jej stronice i obrazy wstawały. (…) [A potem] życie moje potoczyło się nowym, odmiennym torem, bez świąt i bez cudów, i byłbym może na zawsze zapomniał o…

Czytaj dalej…

Wieku średniego nie było

Słucham, jak w Radiu Nowy Świat Andrzej Poniedzielski nadaje piosenki – najpierw „Krakowski spleen” Maanamu, a teraz „Jolka, Jolka” Budki Suflera. Moje pokolenie było chyba dłużej, niż zwykle, młodym pokoleniem. Prawdziwa młodość, ta przed trzydziestką, wypadła nam na lata 80., ozdobione tymi właśnie nagraniami. Rok osiemdziesiąty dziewiąty zrobił nam dowcip: moi rówieśnicy zostali nagle „młodą literaturą”, ja w tym czasie byłem „młodym pracownikiem naukowym”, a ponieważ chętnie trzymaliśmy się z towarzystwem nieco starszym od nas,…

Czytaj dalej…

O przezwyciężeniu ambiwalencji

Sylwester był dla mnie kiedyś, dawno-dawno temu, wielką atrakcją, bo był zabawą DLA DOROSŁYCH. Potem dołączyłem do tego grona – wreszcie, po latach oczekiwań – i nie bardzo mogłem zrozumieć, dlaczego każdy Nowy Rok witam mimo to z poczuciem głębokiej ambiwalencji. Początkowo zwalałem to na nadmiar alkoholu wypitego tej nocy, na niewyspanie i tak dalej. Rozpatrywałem także hipotezę przesadnych oczekiwań, których żadna noworoczna impreza nie mogła spełnić: sądziłem, że tę ambiwalencję powoduje zablokowane, nie dopuszczone…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes