Judasz udał się na Górę Oliwną, zebrawszy sługi biskupie…
(z Rozmyślań Przemyskich, XV/XVI w.)
Pobożni ludzie cenili sobie przede wszystkim święty spokój. Wszystko toczyło się według jasnych reguł. Świat był taki, jaki powinien być. Poprawianie go uznawano słusznie za przejaw szatańskiej pychy. Przecież nie można mieć lepszego pomysłu, niż Stwórca. Jeśli komuś przydarzyło się nieszczęście, to widocznie spotkała go słuszna kara (wystarczy pomyśleć o tych osiemnastu, którzy zginęli w katastrofie budowlanej przy wieżowcu Siloam Center – jakżeż oni musieli nagrzeszyć!). Pomyślność dowodziła osobistej zacności. Na czele wspólnoty stali kapłani; tym powodziło się najlepiej, a zatem byli najszlachetniejsi. Gdyby nie byli, nie opływaliby w dobra i nie zostaliby kapłanami. Wszak Bóg jest sprawiedliwy i czuwa nad wszystkim.
Najważniejsze to przestrzegać przepisów. I nie mieszać się z tymi podłymi ludami, które nie znają prawdziwej religii. Jeden naród, a mianowicie nasz naród, jest wyjątkowy i miły Stwórcy. Rzymianie, Fenicjanie, Samarytanie, nie mówiąc o rozwiązłych Grekach – powinni się wstydzić na myśl o tym, że są Niemcami, Żydami, Ukraińcami i rozwiązłymi Francuzami. Na szczęście my urodziliśmy się jako my i jesteśmy z natury rzeczy dobrzy i prawi. Znamy dokładnie przepisy, pozwalające odróżnić dobro od zła. A także dobrych od złych. Kapłani nas tego nauczyli, a oni nie mogą się mylić. Wszak Bóg jest sprawiedliwy i czuwa nad wszystkim.
Jak nad narodem stoi mądry przywódca, tak nad rodziną czuwa mężczyzna. Rolą kobiety jest rodzić i wychowywać dzieci oraz prowadzić dom. Jeśli zdradza męża, staje się nieużyteczna jak zanieczyszczone naczynie, więc prawo słusznie kazało ją ukamienować. Najlepiej, żeby trzymała się z dala od innych ludzi. To znaczy mężczyzn. Jeśli dałoby się jej za wiele swobody, sama nie wiedziałaby, co robić, pogubiłaby się i zgubiłaby innych. Mogłaby na przykład zostać feministką. Niech więc lepiej ćwiczy się w milczeniu i pokorze. Już pramatka Ewa pokazała, co grozi światu ze strony kobiet. A zagrożenie czyha jeszcze i ze strony tych wszystkich nędzarzy i obwiesiów, których nie bez przyczyny trapi trąd i inne choroby. Wszak Bóg jest sprawiedliwy i czuwa nad wszystkim.
Najważniejsze jest przestrzegać nakazów religii. Posty, modlitwy, ofiary składane kapłanom, przestrzeganie dnia świątecznego (nie daj Bóg, żeby robić w szabat zakupy!). Pieniądze idą do skarbców kapłańskich, kapłani będą lepiej wiedzieć, niż świeccy, na co je wydać. Religia i naród są ważniejsze, niż pojedynczy człowiek i jego problemy, które zresztą z pewnością sam ściągnął sobie na głowę. Miłosierdzie? – owszem, ale w granicach zdrowego rozsądku. Tak mówią kapłani, a oni nie mogą się mylić.
…I nagle przyszedł ten, co śmiał twierdzić, że jest władcą, choć nie miał nawet tyle pieniędzy, ile kierowca arcybiskupa; że jest w stanie zburzyć Katedrę na Wawelu i zaraz ją odbudować. Żarłok i opój, bratający się z najgorszym sortem obywateli, nie obywateli nawet, bo to były jakieś wyrzutki społeczeństwa, dziwki i zdrajcy narodu, którym ten przebaczał – a jakby tak każdemu przebaczać, to co by z tego wynikło? Jeden wielki bałagan. Atakował wszystko, co najświętsze, mówił, że to niedziela jest dla człowieka, a nie człowiek dla niedzieli, rozmawiał z kobietami jak równy z równym, utrudniał handel w sklepie parafialnym, co zagroziło dochodom Kościoła, opowiadał, że Bóg tak samo kocha wszystkie narody, nie tylko nasz, i nawet jako wzór dla nas, Polaków, postawił Ukraińca, który jakoby pomógł komuś pobitemu przy drodze (pewnie przez uchodźców). Sugerował, że prawo prawem, przepisy przepisami, a człowiek ma kierować się własnym sumieniem. Że pierwsi będą ostatnimi, a jeśli kogoś spotkało nieszczęście, to wcale nie z powodu jego grzechów. Jakby Bóg nie czuwał nad tym światem! Warchoł. Rewolucjonista. No to pewnie, że należało go zabić. Dość tego upokarzania naszego wyjątkowego narodu. Tych głupstw, które zagrażają naszej tożsamości.
*
…Życzę Państwu Wielkanocy pełnej namysłu. Życzę świąt pełnych niepokoju. Przypomnienia sobie, że nie każdy, kto mówi „Panie! Panie!” wejdzie do Królestwa Niebieskiego – i paru jeszcze innych paradoksalnych zdań. Nie wszystko jest takie, jakie się na pozór zdaje. Może nawet nic nie jest takie, jakie się wydaje na pozór. Owce i wilki, kąkol i pszenica, ci którzy uzdrawiają, nie chodząc z nami – i tak dalej. Groby pobielane. Plemię żmijowe. Dobra jest sól, lecz co z nią zrobić, skoro smak utraciła? „Byłem przybyszem, a nie przyjęliście mnie”. U nas, w Polsce, w roku 2018, to nie powinny być święta takie, jak zawsze.
