Z nieżyjących m.in.:

Pseudo-Dionizy Areopagita (V/VI w.), Hildegarda z Bingen (1098-1179), św. Franciszek z Asyżu (1181?-1226), św. Bernadetta Soubirous (1844-1878);

papież Jan XXIII (1881-1963), ks. Władysław Korniłowicz (1884-1946), Francois Mauriac (1885-1970), Gabriel Marcel (1889-1973);

ks. Jan Zieja (1897-1991), bł. Marta Robin (1902-1981), Yves Congar OP (1904-1995), Roman Brandstaetter (1906-1987);

Czesław Miłosz (1911-2004), Jerzy Turowicz (1912-1999), Edward Schillebeeckx OP (1914-2009), Thomas Merton (1915-1968);

Tadeusz Żychiewicz (1922-1994), Tadeusz Mazowiecki (1927-2013), brat Moris Maurin (1928-2018), s. Alma Skrzydlewska (1930-2017);

ks. prof. Józef Tischner (1931-2000), ks. Józef Sadzik (1933-1980), o. Pierre-Marie Delfieux (1934-2013), Maria Swieżawska (1936-2010);

ks. Jerzy Popiełuszko (1947-1984), bp Jan Chrapek (1948-2001), abp Józef Życiński (1948-2011), ks. Jan Kaczkowski (1977-2016).

            Jak również:

Fiodor Dostojewski (1821-1881), William James (1842-1910), Mikołaj Bierdiajew (1874-1948), Lew Szestow (1866-1938);

Paul Evdokimov (1901-1970), Nikos Kazantzakis (1883-1957), Jerzy Nowosielski (1923-2011), Jerzy Klinger (1918-1976);

Rudolf Otto (1869-1937), Carl Gustav Jung (1875-1961), Paul Tillich (1886-1965), Dietrich Bonhoeffer (1906-1945);

Olivier Clément (1921-2009), o. Aleksander Mień (1935-1990), Paul Ricoeur (1913-2005), brat Roger z Taizé (1915-2005).

To wyznanie – nie rozstawianie jednych na lewo, innych na prawo.

To uzasadnienie, a może nawet usprawiedliwienie.

Zestaw latarni morskich, choć żeglarz nietęgi.

(idąc od lewej, na górze: ks. Jan Zieja, s. Alma Skrzydlewska, ks. prof. Józef Tischner; na dole: św. Bernadetta Soubirous, Mikołaj Bierdiajew, bł. Marta Robin)

Udostępnij


O mnie



  • Pamiętam, że niektórzy się zastanawiali a nawet oburzali jak papież Jan Paweł II wyświęcał licznych świętych. „Po co tylu swiętych? Po co nam oni? Czy Pan Bóg nie jest w wierze najważniejszy?”.

    Po pierwsze nikt im nie tłumaczył, że kult święty nie jest potrzebny do zbawienia, może stąd ich pytania.

    Po drugie, Pański wpis byłby w ich przypadku świetny żeby tłumaczyć po co nam święci. Oczywiście nie wszyscy z listy są świętymi (oficjalnymi), ale wszyscy mogą być drogowskazami. Dla mnie to zawsze było stawianiem za wzór bohatera, podobnie jak wzorem staje się kawaler orderu przyznawanego przez władze państwowe.

  • Hm… Wymieniony w komentarzu „przedpiścy” JP2 jest akurat świetnym przykładem, dlaczego uznawać za „świętych” zbyt wcześnie, jest wyjątkowo niebezpiecznie… Tu „subito”, tam „subito”, a potem się okazuje, iż – poza niewątpliwymi zasługami – nasz narodowy obiekt kultu jest współtwórcą jednego z najskuteczniejszych systemów instytucjonalnego krycia pedofili.

    Może na przyszłość, jednak warto poczekać tak ze stulecie od śmierci „zainteresowanych”?

  • O kult „świętyCH” chodziło w moim wpisie – poprawiam i przepraszam za literówkę.

  • „Pseudo-Dionizy Areopagita (V/VI w.), Hildegarda z Bingen (1098-1179), św. Franciszek z Asyżu (1181?-1226)” – a reszta to wiek XIX i XX… Na pierwsze ok. 1800 lat istnienia chrześcijaństwa przypadają trzy osoby (z grubsza jedna na 600 lat…). Trudno orzec, czy to źle, że tak mało, czy też to dobrze, że później jest lepiej…. O brak na liście Jezusa nie pytam, choć pewnie takie pytanie mogłoby wywołać dyskusję, czy Jezus był, czy nie był założycielem kościoła.

  • Mój Kościół – dlaczego nie np. „Moje drogowskazy”? Wydaje się wątpliwe, iż to Kościół uformował ich na ludzi mądrych i zacnych. To raczej oni usiłowali nadać Kościołowi rozumne i przyzwoite oblicze. Usiłowali.
    PS. Bierdiajew – prawosławny, Jung – bodaj protestant. Dostojewski – nie wiem. No chyba, że chodzi o nie o Kościół Powszechny lecz o osobisty lecz tu zgrzytałaby nadreprezentacja księży i świętych. Całkiem jak w nazwach polskich ulic i placów ale to już zupełnie inna historia.

  • @ m.p. 3
    Aj, a wydawało mi się, że mój zamysł jest czytelny. Otóż wskazuję tradycję duchową, która wydaje mi się ważna. Jest to tradycja katolicka – stąd „nadreprezentacja” postaci z kręgu rzymskokatolickiego (cała pierwsza część wpisu). Ale że zamykanie się we własnej wspólnocie wyznaniowej wydaje mi się błędem – ekumenizm uważam za jedną z centralnych kwestii chrześcijaństwa – stąd w drugiej części świadome przywołanie postaci spoza katolicyzmu i są tu, jak Pan słusznie zauważył, prawosławni, protestanci oraz osoba, która formalnie rzecz biorąc była – o ile wiem – bezwyznaniowa, czyli Carl Gustav Jung.
    Natomiast co do Pana początkowego zastrzeżenia, to: (1) Kościół nie jest w moim odczuciu ponadosobowym bytem, lecz wspólnotą LUDZI; (2) na tej liście jest co najmniej troje świętych i troje błogosławionych, więc nie przesadzajmy z tym przeciwstawieniem instytucji i tych postaci, skoro instytucja formalnie stwierdziła ich wielkość. O to mi właśnie chodziło: by wskazać, że w WIELOGŁOSOWYM Kościele jest nurt (niejeden; o wiele kwestii „moje autorytety” by się spierały), który nie pozwala robić z rzymskiego katolicyzmu czegoś nie-do-przyjęcia. Właśnie w imię tego nurtu spieram się z dzisiejszym Kościołem w Polsce. I trwam w nim (obecnie zdystansowany tak bardzo, że już prawie na zewnątrz, ale jednak tylko „prawie”), mimo zachęt ekspertów od życia duchowego w rodzaju, z całą sympatią, mojego byłego studenta, Krzysztofa Vargi 😉
    Pozdrowienia –
    JS

  • Nie powstrzymam się i zapytam:
    1. Simone Weil celowo pominięta czy po prostu nie starczyło miejsca?
    2. Pańskie uznanie dla Bierdiajewa nie obejmuje chyba jego diagnozy kultury europejskiej z „Nowego średniowiecza”, czy się mylę? Przypomina mi się nasza wymiana zdań sprzed, bodajże, paru miesięcy…

    łączę ukłony,
    j.

  • @Jakub
    1. Nie, Simone Weil została pominięta, bo nie jest mi szczególnie bliska. Kiedy wiele lat temu sięgnąłem po jej teksty, zraziła mnie fascynacja cierpieniem. Może to było błędne rozpoznanie? Może dzisiaj bym ją przeczytał inaczej? Nie wiem, ale też nie traktuję tej listy ani jako kompletnej, ani zamkniętej (to drugie w sensie czasowym).
    2. Nie, opinie z „Nowego średniowiecza” też nie są mi bliskie. Ale antropologia i teologia Bierdiajewa z „Zarysu metafizyki eschatologicznej” i z „Niewoli i wolności człowieka” – bardzo. Tak się czasami zdarza, że jakiś myśliciel fascynuje nas częścią swoich prac, a inną nie, zwłaszcza, gdy tworzy przez kilka dekad.
    Pozdrowienia –
    JS

  • Radzę odwiedzić Filipiny, choćby i Manilę, by zdać sobie sprawę do czego doprowadził Pański kościół 🙁

  • @Ateista pomagający
    Umhm… Ale, przecież w ten sposób, można zdyskredytować każdą ideę, podając przykład użycia jej w złej wierze, lub po prostu, bardzo nieskutecznie. Np. ateizm w zastosowaniu rewolucji bolszewickiej, tudzież późniejszego stalinizmu – czy z tego powodu, mamy dyskredytować (z góry, bez przemyślenia) *wszystkie* idee równości społecznej? Czy z powodu złych skojarzeń „czynu społecznego”, mamy dyskredytować wolontariat?

    Przykłady można by mnożyć. Liczy się nie „idea założycielska”, ale to, co robią z nią ludzie. Nie oszukujmy się – praktycznie żadna religia (a często i idee pozareligijne) nie ma dziś wiele wspólnego z tym, co robili ich założyciele – czasem, „na szczęście”. Ważne, by z tego, co kulturowo wytworzyły przez wieki, brać to co warte zachowania i rozszerzenia, a odrzucać „ślepe uliczki”.

    W tym kontekście, kompletnie nie jest dla mnie ważne, czy ktoś identyfikuje się z chrześcijaństwem, islamem, czy nurtami kompletnie świeckimi – ważne, czy finalnie jest człowiekiem przyzwoitym, po prostu dobrym. Miło, jeżeli nie zamyka oczu na rzeczy negatywne, które gdzie indziej poczynił ktoś w teorii identyfikujący się z podobnym nurtem filozoficznym, ale, potrzeba „umniejszenia” jego własnej wiary/przekonań na tej niwie trąci mi małostkowością, jeżeli nie wręcz nieco ukrytą próba poniżenia (przecież z góry wiadomo, iż jeżeli nie przyłączył się do „Jedynego Słusznego Logicznego Prawdziwego Nurtu”, to chyba czegoś mu brakuje, przynajmniej intelektualnie).

    Pozdrawiam,
    /CatLady

  • Bardzo dziwny wpis. Kościół (wspólnota? twierdza wewnętrzna?) budowany na zasadzie brikolażu? Objaw egzorcyzmowanego przez hierarchię postmodernizmu? Lista osobistych preferencji co do filozofii, postaw osobowych, pisarstwa? Znaki nawigacyjne? Marionowskie ikony? Jung? Dostojewski? Ja nie panimaju…

  • @Przemek

    A co tu do „panimajenia”? Lista (jak wspomniał Gospodarz, otwarta) postaci związanych z szeroko pojętą kultura judeochrześcijańską, które mają dla Autora szczególne znaczenie, przynajmniej w części ich spuścizny. Swoisty sprzeciw przeciwko „waleniu w czambuł”, rodzaj przypomnienia, że nie tylko złe rzeczy z tego rodzaju wiary (judeochrześcijaństwo) wychodzą, jak chcieliby wojujący ateiści… A z drugiej strony, że ta kultura to nie tylko odpustowy „kult kremówkojada”, jak sugerowałaby każda wystawka w placówka Poczty Polskiej, czy zdjęcia wtykane w kaski/hełmy/rękawice bokserskie co poniektórych sportowców (jak akurat zostanie miejsce nie zajęte przez sponsora doczesnego).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Premium WordPress Themes