O przezwyciężeniu ambiwalencji

Sylwester był dla mnie kiedyś, dawno-dawno temu, wielką atrakcją, bo był zabawą DLA DOROSŁYCH. Potem dołączyłem do tego grona – wreszcie, po latach oczekiwań – i nie bardzo mogłem zrozumieć, dlaczego każdy Nowy Rok witam mimo to z poczuciem głębokiej ambiwalencji. Początkowo zwalałem to na nadmiar alkoholu wypitego tej nocy, na niewyspanie i tak dalej. Rozpatrywałem także hipotezę przesadnych oczekiwań, których żadna noworoczna impreza nie mogła spełnić: sądziłem, że tę ambiwalencję powoduje zablokowane, nie dopuszczone…

Czytaj dalej…

W obronie Świąt

Od lat fascynują mnie zabiegi na czasie, które – często nieświadomie – wykonujemy każdego roku w końcu grudnia. Kiedy słyszę, a zdarza mi się to dość często, narzekania w duchu „nie znoszę Bożego Narodzenia, fałszywych uśmiechów rodziny, którą najchętniej bym wymienił(a), i rozmów, zawsze tych samych”, dostrzegam niezrozumienie, o które nie mam pretensji, bo też kiedyś nie rozumiałem. Teraz dochodzi do tego moralne oburzenie, skądinąd słuszne, że przyjmujemy do wiadomości los uchodźców na białoruskiej granicy…

Czytaj dalej…

Henryk to jednak dobre Mzimu

Kilka dni temu zachciało mi się przeczytać książkę, której autor by mi coś opowiedział z dziewiętnastowieczną rozlewnością, solidnie i epicko. Uświadomiłem sobie jednak, że po „Lalkę” sięgnąłem po raz bodajże dziewiętnasty kilka miesięcy temu, że podczas pandemii zdążyłem odświeżyć sobie „Wichrowe wzgórza” i zapoznać się wreszcie z tekstem (a nie ekranizacją) „Dumy i uprzedzenia”, a w ubiegłym roku z przyjemnością (zgoda, było to trochę guilty pleasure) wróciłem do Trylogii. I w rezultacie mój wzrok padł…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes