God bless you, Tina

Nie pamiętam, po co wtedy poszedłem w sobotę na polonistykę – niewątpliwie do czytelni, ale w jakiej sprawie? Sprawa przegrała z pierwszym publicznym pokazem nowego sprzętu, który zakupił wydział, a mianowicie magnetowidu; a taśmę, czy też raczej serię taśm, które magnetowid miał odtwarzać tego przedpołudnia, wypełniało pirackie nagranie koncertów Live Aid: na Wembley i na stadionie JFK w Filadelfii. Nie oglądałem tego od początku, więc widocznie TROCHĘ poczytałem, ale widząc, jak pustoszeje czytelnia, poszedłem za…

Czytaj dalej…

Pamiętliwy J.

Spróbuję Państwu opowiedzieć pewną historię… Nie zmyślam, choć szczegóły muszę zatrzeć, gdyż dziś, po latach, byłoby to tylko słowo przeciw słowu. Do materialnych dowodów nie mam obecnie dostępu (ale wtedy je WIDZIAŁEM). A zarazem gotuję się, bo negatywni bohaterowie tych wydarzeń są dziś traktowani normalnie, choć opisana sytuacja była, o ile mi wiadomo, jedną z serii. Czas akcji: druga połowa lat 90. Rynek książki w Polsce jest, łagodnie mówiąc, rozregulowany. Powstaje wtedy wiele wydawnictw. A…

Czytaj dalej…

Remember me…

Co ja robiłem 4 października ubiegłego roku? Sprawdzam w kalendarzu – to był wtorek, ale poza tym na kartce pusto. Zaglądam do rozkładu materiału w szkole: wygląda na to, że z klasą maturalną omawiałem zasady nowomowy w „1984” Orwella, a z trzecią czytałem „Cieplarnie” Maeterlincka i „Koniec wieku XIX” Tetmajera. Poprzedniego wieczora prowadziłem Jerzobrzmienia o poezji śpiewanej, w których nadałem między innymi „Com uczynił” Niemena i Laurie Anderson „Beautiful Pea Green Boat”, z wykorzystaniem ślicznego…

Czytaj dalej…

Mistrzowie

Dlaczego chciałem znowu zobaczyć ich twarze? Wszyscy nie żyją: mój licealny polonista, profesor Gugulski, zmarł w czerwcu 1990 roku; mój nauczyciel teorii literatury i przez pewien czas guru, prof. Tadeusz Komendant w lipcu 2019; opiekun Indywidualnego Toku Studiów, promotor mojej pracy magisterskiej, a potem szef w Zakładzie Pozytywizmu i Młodej Polski na UW, prof. Andrzej Z. Makowiecki w październiku 2019 (więc to też już cztery lata prawie upłynęły). Może z powodów metrykalnych przyszła pora na…

Czytaj dalej…

Ogołocenie

Na zjawisko, o którym myślę coraz częściej, teraz naturalnie w kontekście zbliżających się Świąt, składają się dwa procesy, związane ze sobą, ale jednak rozmaite. Jednym jest upadek autorytetu Kościoła katolickiego. Drugim jest widoczna w internecie furia atakowania zarówno Kościoła, jak chrześcijaństwa w ogóle. Ten pierwszy proces jest oczywisty. Należałem do tych publicystów, którzy już w latach 90. pisali krytycznie o intelektualnym i moralnym poziomie osób zarządzających Kościołem. Przyznaję jednak, że to, co się dzieje, przekroczyło…

Czytaj dalej…

Bronię ironii

Do tych rozważań zainspirował mnie Jarema Piekutowski, który napisał tak: „Taki Franciszek Fiszer, mój drugi brat trojak obok Chestertona – myśliciel, ironista, bywalec warszawskich kawiarni – umiał ironię dawkować, jak sól do potraw. A potem przyszły czasy ironii i jest jej dziś za dużo. Ten nacisk na ironię zdaje się wynikać nie tylko z kompromitacji patosu i wielkich narracji, ale też z jakiegoś deficytu siły, miłości i bezpieczeństwa. Bo dlaczego się przyjmuje ironię jako właściwy…

Czytaj dalej…

Milczenie (skomentowane, ale nie przerwane)

Obserwuję to, co się dzieje wokół Jana Pawła II, i z rozmysłem milczę. Niniejszy tekst nie jest przerwaniem milczenia, tylko jego wyjaśnieniem. Choć zawiera kilka zgryźliwych uwag na temat naszego życia publicznego. Milczę zatem, ponieważ: Kiedy orientuję się, że głównymi źródłami wiedzy o rzekomych występkach mistrza Karola Wojtyły i poniekąd protektora krakowskiej odnogi „katolicyzmu otwartego”, abpa Sapiehy, są źródła esbeckie, to mam wrażenie, że należałoby przeprowadzić tych źródeł rzetelną krytykę, a przede wszystkim skonfrontować z…

Czytaj dalej…

Książka o fizyce dla humanistów

Boh trojcu liubit, więc po książce-rozmowie z językoznawcami („Wszystko zależy od przyimka”) i książce – efekcie rozmów z Barbarą Młynarską-Ahrens („Życie nie tylko snem”) ukazała się właśnie trzecia tego typu z moim również nazwiskiem na okładce: „Fizyk w jaskini światów. Krzysztof A. Meissner – rozmawia Jerzy Sosnowski”. Jest to oczywiście bardziej dzieło prof. Meissnera, niż moje. Rola, którą miałem do odegrania, polegała w gruncie rzeczy na słuchaniu, słuchaniu aktywnym, co nie do końca daje się…

Czytaj dalej…

Zamiast polemiki

„Jedynym kryterium prawdy jest sama Prawda, jest promieniowanie jej słonecznego światła. Wszystkie pozostałe kryteria ważne są jedynie dla zwykłego, uprzedmiotowionego świata, dla komunikacji społecznej. Nigdy nie dowodzę prawdy sobie, zawsze muszę dowodzić ją innym. Żyję poznawczo w dwóch światach – w świecie pierwotnym, egzystencjalnym, w którym możliwe jest obcowanie z Prawdą, i  świecie wtórnym, uprzedmiotowionym, w którym Prawda komunikowana jest innym, jest dowodzona, w świecie, w którym jest ona rozdrabniana na wiele prawd wskutek przystosowania…

Czytaj dalej…

Brak powagi

W numerze świątecznym „Gazeta Wyborcza” opublikowała dwa teksty dotyczące religii. Jeden – to artykuł fizyka, prof. Marka Abramowicza. Drugi – to esej (w każdym razie autor tak o nim mówi) Marcina Matczaka. Do dziś, a mija tydzień, nie milkną głosy na temat obydwu. Ten pierwszy, o przydługim tytule „Fizyka jest dziś o wiele bliżej uznania istnienia Boga jako aktywnego elementu obiektywnej rzeczywistości” jest rzetelnym i wyważonym przedstawieniem nieoczywistego pogranicza między nauką a religią. Wychodzi od…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes