Przyjaciołom ateistom (ostatnio dość irytującym)

(Przepraszam, że będzie dość długo, ale temat tego, moim zdaniem, wymaga). 1. Zupełnie mnie nie dziwi, ale szczerze martwi proces, który obserwuję (na razie) w internecie. Oczywiście jest to miejsce bardzo szczególnych obserwacji socjologicznych: próbka jest przesunięta w stronę ludzi raczej młodych niż starych, raczej z większych miast, niż z miasteczek i wsi, na dodatek stanowi ten wycinek społeczeństwa, na który składają się dusze jakoś pokrewne obserwatorowi (np. jego znajomi z facebooka) – słowem: statystyk…

Czytaj dalej…

Dlaczego Wigilia

Zawsze, kiedy zbliżają się Święta, słyszę ludzi, którzy deklarują, że ich nie lubią. Zapewne mają swoje powody, a we mnie coraz rzadziej odzywa się mały dyktatorek, który chciałby narzucać bliźnim, co mają myśleć i czuć (pod warunkiem, że i wzajemnie nie robią tego mnie). Ale pozwolę sobie wyłuszczyć, dlaczego do nich się nie zaliczam. Dlaczego w gruncie rzeczy myślę sobie, że coś ważnego im się wymyka. Tego jednego wieczoru nasze wszystkie lata wydają się zszyte:…

Czytaj dalej…

Jaka piękna katastrofa

Człowiek z wiekiem niestety stygnie. Mam na myśli nie tylko, a nawet nie przede wszystkim temperaturę ciała, ale emocji. Dla nowych doznań jest w przeszłości tyle punktów odniesienia, że od pewnego momentu w życiu tamte, dawne, zaczynają przeważać. Kiedyś drażnili starsi, mówiący: „No tak, niezła ta piosenka, ale gdzież jej do przebojów Sławy Przybylskiej”. Aż pewnego dnia słyszymy z przerażeniem, że stwierdzamy: „No tak, niezła ta piosenka, ale gdzież jej do przebojów Republiki”. I co…

Czytaj dalej…

Czy komedia muzyczna może być smutna i mądra?

Najpierw będzie usprawiedliwienie: kiedy Abba zwyciężyła w konkursie Eurowizji (wygrywając m.in. z Gigliolą Cinquetti i jej piękną piosenką „Si” – to były czasy, kiedy ów konkurs nie był jeszcze zdominowany przez niewart zapamiętania muzak), miałem dwanaście lat. Podczas następnej pięciolatki nie sposób było uniknąć potopu szwedzkich przebojów, od „Ring, Ring”, przez „Hasta maňana”, „Dancing Queen”, aż po „Thank you for the music” i „The Winner Takes It All”. Moja generacja nie miała specjalnie pola manewru,…

Czytaj dalej…

Etyka seksualna i jej ofiary

Czytam, że Radio Maryja rozprowadza wśród swoich miłośników książkę ks. Mariana Pirożyńskiego, zatytułowaną „Kształcenie charakteru”. Według komunikatu, wydanego przez o. Rydzyka, rozdano już (za darmo) 300 tysięcy egzemplarzy tego utworu, z zaleceniem, by wręczać je młodzieży. Jak twierdzi Mikołaj Podolski, autor pozbawionego zacietrzewienia artykule w Onecie, „Kształcenie charakteru” (pierwodruk 1946) „niesie szlachetne przesłanie. Wiele jego cytatów mogłoby służyć za życiowe credo. Zawiera też gro[s] trafnych porad żywieniowych, zdrowotnych i edukacyjnych”. Niestety, zawiera również porady dotyczące życia…

Czytaj dalej…

Autor „Puchatka”

Zwlekanie przez dziesięć lat, żeby przeczytać książkę, która stoi na półce, wydaje się przejawem doprawdy już nadmiernej niechęci do pośpiechu. Rzeczywiście, odkąd zorientowałem się, że każda księgarska nowość po czterech miesiącach ląduje na stoisku z „tanią książką”, a po następnych czterech można jej szukać w antykwariatach, zacząłem krnąbrnie czytać książki nie od razu po premierze, ale znacznie później. Kto wie, czy podświadomie nie staram im się w ten sposób „przedłużyć życia”. Ale w przypadku, o…

Czytaj dalej…

Sto lat, sto lat…

Publiczne wyznawanie miłości wydaje mi się czymś okropnie niestosownym. Posługiwać się zanadto wytartymi zwrotami, to uprawiać chroniczną deklamację, obrzydliwie łatwą. Wyjść poza nie, to z kolei dopuszczać do tego, co intymne, ludzi nieznanych, niekoniecznie życzliwych. Szczelina między tymi niebezpieczeństwami jest straszliwie wąska. Ale raz na sto lat można spróbować. Wyrosłem w kraju niesuwerennym, kiepsko rządzonym, w którym określenie „towar pochodzenia zagranicznego” wystarczało za reklamę. Życie gdzie indziej toczyło się wśród samochodów szybszych niż syrenki i…

Czytaj dalej…

Winni

Czy kiedy pierwszy raz usłyszeliście historię Edypa, nie mieliście ochotę zawołać jak dziecko: „ale przecież on nie chciał!”? Etyka intencji często służy samousprawiedliwieniu; przy czym zazwyczaj, powołując się na nią, nie jesteśmy konsekwentni, bo kiedy ze złych zamiarów nie wyniknie nic konkretnie złego (a czasem, bo i tak się zdarza, niechcący wyniknie coś dobrego), nie oddajemy się bynajmniej wyrzutom sumienia. Tylko w najbardziej dramatycznych okolicznościach zdajemy sobie sprawę, że „dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”. Duński…

Czytaj dalej…

Oświadczenie z komentarzem

Pora ujawnić list, który przed miesiącem napisałem do pani Kierownik Biura Fundacji Służby Rzeczpospolitej: Artykuł o. Macieja Zięby, opublikowany w dzienniku „Rzeczpospolita” 24.08. (z tą datą ukazał się w internecie), a zatytułowany „Pycha, pogarda i gnuśność liberalnej lewicy” głęboko mnie zasmucił. Uświadomił mi, jak bardzo różnimy się z Założycielem i Przewodniczącym Rady Fundacji Służby Rzeczypospolitej w opiniach na temat aktualnej roli Kościoła w Polsce oraz bieżących wydarzeń w naszym Państwie. Moja obecna sytuacja zawodowa spowodowała, że w…

Czytaj dalej…

Odnalezione

Długo nie pisałem, to znaczy pisałem przez ten czas mnóstwo, ale nie tutaj. Przyjąłem zaproszenie do Wrocławia na konferencję teologiczno-filozoficzną, poświęconą „dialektyce wiary i niewiary”. Mają tam zwyczaj na kolejnych spotkaniach co kwartał dopraszać do kompanii jakiegoś profana – laika – amatora, który z jakiegoś powodu liznął raz czy drugi kwestii teologicznych. I tym razem padło na mnie. Wykorzystałem okazję, żeby sobie poukładać trochę amatorskich przemyśleń na temat teologii negatywnej, wielbionego przeze mnie Bierdiajewa, a…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes