Lukrowana godzilla

Wyznaję: kiedy dawno temu wyobrażałem sobie niezobowiązująco, jakie mogłyby być wizualne następstwa odzyskania suwerenności przez Polskę, o ile taki szczęśliwy fakt naprawdę by nastąpił (realnie zacząłem na niego liczyć chyba dopiero wiosną 1989), pierwszą rzeczą, jaka mi przychodziła do głowy, była rozbiórka Pałacu Kultury. Co mam do zarzucenia tej paskudzie, szpecącej moje miasto? Logiczna kolejność argumentów przedstawia się następująco. Jeśli budynek jest: (a) brzydki jak nieszczęście i dominuje nad panoramą miasta; (b) blokuje swoją masą…

Czytaj dalej…

Lwice jako ofiary

Janusza Rudnickiego znam niezbyt dobrze. Spotykaliśmy się jeszcze w latach 90. na jakichś imprezach literackich. Potem przez jakiś czas wynajmował mieszkanie po przeciwnej stronie ulicy i zaprosił mnie i Ukochaną na „parapetówę” (było zresztą miło). Zawsze budził moje mieszane uczucia. To było kłopotliwe drażnienie mojej miłości własnej, bo trwam w nadziei, że mam poczucie humoru i towarzysko jestem dość obyty. Ale bystrzak, który zakładał (zresztą moim zdaniem słusznie), że najśmieszniejsze są dowcipy, z których nie…

Czytaj dalej…

Estetyka i erotyka

Przy okazji dyskusji, jaka rozwinęła się na FB pod moim wpisem na temat filmu „Blade Runner 2049” – ów w sumie mi się podobał, ale na kolana mnie nie rzucił – wychynął nagle temat urody… męskiej. Wyznałem, że nie bardzo rozumiem, skąd dość powszechne przekonanie, że kobietom szalenie podoba się Ryan Gosling, który moim zdaniem ma spojrzenie, żywo przypominające bohatera kreskówki „Huckleberry Hound”. Zaatakowany przez pewnego internautę zniewalającą jakoby urodą młodego Seana Connery także narzekałem,…

Czytaj dalej…

Kanon (humanistyczny) a nauki ścisłe

Już myślałem, że po dwóch wpisach, przedstawiających setkę książek wartych lektury, nie będzie powodu ciągnąć tego tematu dalej. Tymczasem, buszując po FB, natknąłem się (pod linkiem do mojej listy) na komentarze pewnego internauty, które uświadomiły mi, że warto coś dopowiedzieć. Najpierw te komentarze (apostrofy są nie do mnie, tylko do wspaniałej zresztą absolwentki liceum, gdzie uczyłem, która podlinkowała moje wpisy): „Ja znam połowę książek z tego kanonu. Czy to mnie czyni gorszym gościem? Ja podobnie mogę…

Czytaj dalej…

Przymiarki do kanonu ciąg dalszy

Bardzo mnie uradowały komentarze do mojej samozwańczej „listy kanonicznej” – wydaje mi się krzepiące, że to jednak dość gorący temat. A ponieważ pojawiły się w dodatku (także na FB) głosy, że lista jest za krótka – dobrze, ujawniam drugą pięćdziesiątkę (zresztą po lekkiej modyfikacji na podstawie otrzymanych sugestii). Odpowiada ona częściowo na pytania: a gdzie Czesi, a gdzie Amerykanie, a także gdzie „Zbrodnia i kara”. Co do tej ostatniej kwestii: ponieważ Dostojewski i tak pojawił…

Czytaj dalej…

O kanonie – przymiarka

Od kilkunastu dni chodzi mi po głowie pomysł… nieco pozytywistyczny. Otóż często słyszę narzekanie – czasem zresztą sam narzekam – że zaniknął kanon: nie spis lektur szkolnych, ale zestaw tytułów, których znajomość w inteligenckim towarzystwie uważana była za oczywistą. (Do tych słów należy oczywiście dołożyć dziś mnóstwo przypisów. Po pierwsze: że określenie „inteligencki” nabrało tymczasem mocno dwuznacznego posmaku; antyinteligencka kampania, zrazu prowadzona przez liberałów, którzy uważali, że czas inteligencji się skończył, a teraz przez populistów,…

Czytaj dalej…

Bestia literacka

Co najmniej po 20 latach wróciłem sobie do „Bestii ludzkiej” Emila Zoli. Ommmmatko, jaki to był pisarz! Weźmy choćby tylko pierwszy rozdział. Konstrukcja jest krystalicznie przejrzysta. Mamy wnętrze mieszkania przy Zaułku Amsterdamskim. Z okien widać dworzec kolejowy Saint-Lazare i most Europa o dziwacznym kształcie (bo to most-skrzyżowanie trzech ulic), okraczający wykop z torami kolejowymi niby pająk. Obserwujemy na zmianę sceny w mieszkaniu i widoczne z okna sceny na dworcu (przyjazdy i odjazdy pociągów, przetaczanie składów)….

Czytaj dalej…

Jedna z internetowych pokus

Formułowanie myśli nieraz na próbę, żeby zobaczyć, jak wyglądają z zewnątrz – a tak myślę często o tym blogu, prowadzonym już od 13 lat – powinno pozwalać na nabranie do nich dystansu. Więc skoro jedna, z której bardzo dawno temu już się tutaj chyba zwierzałem, nie daje mi znowu spokoju, to znaczy, że egzorcyzm nie pomógł. Może pomoże teraz, za drugim razem. Trudno tę myśl uchwycić, leży ona na polu minowym. Więc najpierw wstęp. W…

Czytaj dalej…

Po procesie

Wczoraj zakończyła się sprawa, jaką wytoczyłem przed Sądem Pracy Polskiemu Radiu o bezprawne zwolnienie. Sąd przyznał mi rację i skazał mojego ex-pracodawcę na zapłacenie mi trzykrotności mojej miesięcznej pensji wraz z odsetkami. Wyrok jest (jeszcze) nieprawomocny. Mówiąc nawiasem: mogłem starać się o wyższe odszkodowanie, ale prawo jest u nas takie, że musiałbym wtedy wraz z pozwem złożyć w sądzie wadium. Zwyczajnie nie było mnie na to stać. Wiele osób z okazji tej wygranej mi gratulowało….

Czytaj dalej…

Daremność lata i brak krokodyli

Kilkanaście lat wcześniej, zanim na studiach dowiedziałem się (z książki Eliadego) o koncepcjach czasu linearnego i kolistego, czułem, że lato – czy raczej po prostu: wakacje – to bardzo specjalny okres roku. Wydaje mi się, że początkowo wyjeżdżałem z Warszawy z doświadczeniem prostej ekscytacji: na pewno stanie się coś niezwykłego. Ale ponieważ dość szybko zaczęliśmy z rodzicami jeździć w te same miejsca (początkowo do Żegiestowa, potem do Kołobrzegu), do tej nadziei na jakieś Przygody dołączyło…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes