Love Wola

Wczoraj musiałem pojechać na moją rodzinną Wolę. Do tej opowieści nie należy, jaki był powód. Ważne jest to, że od dawna, jeśli przekraczam linię Towarowa – Okopowa, to dlatego, że wybieram się odwiedzić moją matkę. Albo jadę na cmentarz wolski, czyli (w pewnym sensie) odwiedzić mojego ojca. A tym razem okazja była inna. W dodatku denerwując się, że się spóźnię, przyjechałem 40 minut za wcześnie – Warszawa zrobiła się pod tym względem nieobliczalna. Zaparkowałem zatem…

Czytaj dalej…

O tym, że nie decydujemy sami o sobie

Zostałem wciągnięty w miłą zabawę na facebooku: należy wybrać 10 najważniejszych dla siebie filmów i przez 10 dni je prezentować na swojej „ścianie”, a potem przekazać pałeczkę następnym graczom. Okazało się, że ograniczyć się do dziesięciu filmów nie jest tak łatwo; ja wprawdzie tę dziesiątkę wypisałem sobie zrazu bez namysłu, ale już chwilę potem miałem trzynaście tytułów, a wyhamowałem w końcu przy pięćdziesięciu. Po długich korowodach zredukowałem tę pięćdziesiątkę z powrotem do dziesiątki – prawie…

Czytaj dalej…

Przedstawić nieprzedstawialne

Kiedy zobaczyłem, jak to będzie rozegrane, nie wierzyłem, że się może udać. Przecież teatr to ruch, napięcie między postaciami, przeobrażanie przestrzeni, która rozciąga się między ciałami i przedmiotami, przestrzeni ograniczonej choćby umowną dekoracją. A tu: podest dla orkiestry – czterech wiolonczel, jak w Apocaliptyce, którą się ekscytowaliśmy przed laty – i miejsca dla sześciorga aktorów, zamknięte od strony widowni pulpitami, jakby i oni potrzebowali nut. Więc koncertowe wykonanie opery? „Rechnitz. Opery. Anioła zagłady”? A jednak…

Czytaj dalej…

Mój Kościół…

Z nieżyjących m.in.: Pseudo-Dionizy Areopagita (V/VI w.), Hildegarda z Bingen (1098-1179), św. Franciszek z Asyżu (1181?-1226), św. Bernadetta Soubirous (1844-1878); papież Jan XXIII (1881-1963), ks. Władysław Korniłowicz (1884-1946), Francois Mauriac (1885-1970), Gabriel Marcel (1889-1973); ks. Jan Zieja (1897-1991), bł. Marta Robin (1902-1981), Yves Congar OP (1904-1995), Roman Brandstaetter (1906-1987); Czesław Miłosz (1911-2004), Jerzy Turowicz (1912-1999), Edward Schillebeeckx OP (1914-2009), Thomas Merton (1915-1968); Tadeusz Żychiewicz (1922-1994), Tadeusz Mazowiecki (1927-2013), brat Moris Maurin (1928-2018), s. Alma Skrzydlewska…

Czytaj dalej…

JS i ja

W żenującym z punktu widzenia etyki dziennikarskiej programie TVP Info „Studio Opinii” miał wczoraj wystąpić wśród gości niejaki Jerzy Sosnowski. Byłem ciekaw, jak też wygląda człowiek, który nazywa się tak samo jak ja i nie ma oporów przed występowaniem w telewizji Jacka Kurskiego, więc obejrzałem pierwsze pół godziny tego programu. Dłużej nie dałem rady. Od osób twardszych ode mnie, które wytrwały do końca, wiem, że ów Jerzy Sosnowski się nie odezwał i nie dało się…

Czytaj dalej…

Małe epitafium niedużego stworzenia

Na Boże Narodzenie dostaliśmy prezent. Malarka – piętnastoletnia Sonia D. (nie tylko RODO przeze mnie przemawia, ale także świadomość, że Artystka może sobie nie życzyć ujawnienia personaliów). Śledzący tę stronę wiedzą, że mieliśmy kotkę Leokadię, że straciliśmy ją w marcu zeszłego roku… i rozpoznają w obrazie rodzaj epitafium. Oto więc Leokadia w Vangoghowskim niebie… Obraz właśnie oprawiony zawisł w dużym pokoju.

Czytaj dalej…

Jeszcze trochę wyraźniej

Czekam na jednoznaczne słowa ludzi, głosujących na PiS. Dzisiaj pogrzeb Pawła Adamowicza, więc czas najwyższy. Nasza zimna wojna domowa nie skończy się (a raczej rozgorzeje na dobre), jeśli OBIE STRONY nie wykażą świadomości, że zabrnęliśmy. Że, jakkolwiek różnice poglądów między nami zostaną, to jednak zapędziliśmy się w emocjach i ich słownym wyrazie. Że możemy tymczasem nie wszczynać jałowej dyskusji, kto zaczął, ale jedni i drudzy muszą sobie powiedzieć: także po naszej stronie padło dużo za dużo…

Czytaj dalej…

Jeszcze o winie i nienawiści

Stanowisko, za którym w tych dramatycznych dniach się opowiedziałem, zaczęło być komentowane w sposób jeżący włos na głowie. Od rozmaitych ludzi, których znam i szanuję, dowiaduję się, że opowiadam się za moralnym symetryzmem, zacieram granice między dobrem a złem i zmierzam do zatarcia odpowiedzialności PiSu za śmierć Prezydenta Gdańska. Tymczasem wezwanie do walki z nienawiścią w życiu publicznym, przynajmniej to wezwanie, z którym się solidaryzuję, zakłada że: owszem, winy nie są rozłożone po równo –…

Czytaj dalej…

Musimy być lepsi

Kiedy to piszę, jest prawie północ. Głęboka noc po strasznym dniu. Staram się jakoś ułożyć z rzeczywistością, nie przygnębić się nią, ale ją przyjąć do wiadomości. Nie jest mi łatwo, także dlatego, że pana Pawła Adamowicza miałem szczęście poznać kilkanaście miesięcy temu. Z okazji stulecia odzyskania Niepodległości wymyślił on Gdańskie Debaty Obywatelskie – cykl jedenastu wykładów i dyskusji z wykładowcami, które miałem zaszczyt prowadzić. Pan Prezydent był nie tylko pomysłodawcą i patronem tych wieczorów, ale…

Czytaj dalej…

Ateistom-polemistom wyjaśnienie

(źródło obrazka: moomin.wikia.com) Odczekałem trochę, bo potrójna publikacja mojego tekstu do ateistów (na blogu, w internetowej „Więzi” i w papierowej „Wyborczej”) wzbudziła zbyt duże emocje. Także moje (mam na myśli odczucia, które zaczęły mi towarzyszyć w trzeciej dobie czytania komentarzy). Uczciwie mówiąc, reakcje zniechęcają mnie do polemiki; nie przypominam sobie swojego tekstu, który by spowodował tak ogromne nieporozumienie. Ale tym bardziej nie mogę tego tak zostawić. Przyznaję: zgrzeszyłem pychą. Zdawało mi się, że po blisko…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes