Odkrywca

No to jeszcze jedna próba. Kotów w internecie jest pod dostatkiem, ale akurat takie materiały miałem pod ręką, a chciałem poćwiczyć z nowym medium.

Czytaj dalej…

Sagrada Familia

Po wysłaniu tekstu powieści do Wydawcy, a przed powrotem do w miarę regularnego pisania tutaj, postanowiłem się… upgrade’ować. Rozwinąć technologiczne. I to jest próba. Ale może Państwa zabawi w środku zimy ta Barcelona sprzed półtora roku, a co najważniejsze – z upalnego lipca. I budynek, którym mnie (wśród, nie da się ukryć, wielu milionów innych gości) fascynuje. Ktoś mi bliski, od dawna trzymający się z dala od Kościoła, powiedział, że w nim można uwierzyć w…

Czytaj dalej…

Powieści i nie-powieści

Faryzeusz pod wpisem „Usprawiedliwienie” zadał mi pytanie z gatunku fundamentalnych: Co to jest powieść (i) czym się różni od reszty nie-powieści? Zanim z zapałem dawnego historyka literatury zabiorę się za odpowiedź, najpierw wyjaśnienie związane z poprzednim zdaniem Faryzeusza, który ze zdziwieniem, a może nawet dezaprobatą stwierdził, że jeszcze nie zaczął czytać mojej poprzedniej książki, a tu już następna. Otóż: ta, której Pan nie zdążył przeczytać, i ta najnowsza, tworzą w jakiejś mierze… może nie całość, bo…

Czytaj dalej…

Jasność i ciemność

Nie chciałem pisać o tym w niedzielę, bo to był dzień dobroczynności i uważałem, że złe emocje powinny być wyciszane. Ale dwie doby później już chyba mogę się zwierzyć. Jestem w stanie przyjąć, że kwestia, czy Polska była lepiej rządzona przez PO, czy obecnie przez PiS, może być przedmiotem rzeczowej dyskusji. Ja mam na ten temat określone zdanie, ale widzę pole rozmowy. Zresztą, jak na tej stronie deklarowałem, nie jestem specjalistą np. od polityki międzynarodowej,…

Czytaj dalej…

Usprawiedliwienie

Zamilkłem na dłużej, bo kończę powieść. To znaczy: właściwie już skończyłem. Ale jeszcze przeglądam, widzę dwa albo trzy miejsca do poprawek, słowem chodzę wokół tekstu jak kura wokół jaja i z trudnością powstrzymuje się od wydawania z siebie dźwięków typu: ko-ko-ko… A tu nie ma co gdakać, tylko trzeba w weekend doszlifować i na początku tygodnia odesłać do wydawcy. Więc wprawdzie wykonuję tzw. inne obowiązki, ale do rzeczy miłych-ale-niekoniecznych na razie głowy nie mam. W przyszłym…

Czytaj dalej…

Królowa zamiast King Konga

Kilka lat temu zacząłem mieć zwyczaj, żeby po sylwestrze oglądać „King Konga” z 1933 roku (staram się nie dociekać, dlaczego, choć parę teorii mam, jedna gorsza od drugiej). Ale dziś przypadkowo natknąłem się na youtube na coś innego. Bardziej sylwestrowego i skuteczniej przeganiającego niepokój, z którym wielu z nas rozpoczyna rok 2017. Niestety, jak coraz częściej, muszę się najpierw przedzierzgnąć w historyka. Było to… 31 lat temu. Jakoś zaraz po świętach Bożego Narodzenia TVP pokazała…

Czytaj dalej…

O słuchaniu (Beatlesów)

Na koniec roku sprawiłem sam sobie prezent, z którym czekałem dziwnie długo: jubileuszową edycję „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” Beatlesów na CD. Rzecz jasna miałem tę płytę od dawna, ale w wydaniu – mówiąc wprost – pirackim, kupionym w późnych latach 90., gdy tego rodzaju kopie, sporządzane przez firmy o niejasnym statusie na podstawie starych winyli, były dostępne nie tylko na legendarnym „Jarmarku Europa” na Stadionie Dziesięciolecia, ale nawet w osiedlowych sklepach spożywczych. Przekonuje…

Czytaj dalej…

Chwila na (auto)reklamę: e-book

Na stronie Copernicus Center Press można już zamówić e-book z moim esejem, napisanym specjalnie dla tego wydawnictwa. Od dawna niepokoiły mnie i intrygowały relacje między neuronauką a antropologią, więc kiedy zaproponowano mi napisanie tekstu do cyklu o pograniczu nauki i religii, postanowiłem wykorzystać okazję i spróbować się z tą kwestią eseistycznie zmierzyć. Eseistycznie, to znaczy z przewagą pytań niż odpowiedzi, zderzając wiadomości i opowieści z rozmaitych porządków, z perspektywy człowieka, który nie jest specjalistą, więc…

Czytaj dalej…

Trochę uwag nawigacyjnych

Zacząłem stopniowo „przelewać” część moich dawnych wpisów do nowej wersji tego bloga (czy też „blogu”, jak byłoby chyba poprawniej, tylko że nikt tak nie mówi). Na razie poradziłem sobie z wpisami z pierwszego półrocza 2006. Robię niewielką selekcję, odrzucając głównie (prawie wyłącznie) wpisy o charakterze „organizacyjno-bieżącym”. Jeśli dotrą do nich Państwo, przewijając blog (nie na skróty, korzystając z miesięcy wyszczególnionych w kolumnie pod nazwą „Archiwa”), to poprzedza je charakterystyczny obrazek ze starą książką na stoliku,…

Czytaj dalej…

Escape & Merry Christmas

Będzie o muzyce i Świętach, ale najpierw muszę coś wyjaśnić. Jeśli szef Solidarności sugeruje (na pewno powie zresztą, że go źle zrozumiano) możliwość wykorzystania członków związku do przegonienia z ulic manifestantów KODu; jeśli radiowa Solidarność, skoro już nie stać jej na więcej, nie korzysta z okazji, żeby siedzieć cicho, tylko w sporze mniejszego od niej związku zawodowego z Zarządem Polskiego Radia wspiera Zarząd – to sytuacja mnie przynajmniej zaczyna skłaniać do wymiotów. Więc żeby zająć…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes