Praca w Trójce dziś – jak to widzę

Wczoraj na facebooku oprotestowałem sposób, w jaki Agnieszka Kublik streściła w internetowej GW moją wypowiedź dla „Wirtualnych Mediów”. Ja powiedziałem: „To, że szefostwo Radia pozwala sobie na zniszczenie tego fenomenu społecznego, jakim jest Trójka, to jest coś niewiarygodnego. Istotna kwestia jest inna: czy przyzwoici dziennikarze powinni wciąż firmować swoimi nazwiskami to, co się dzieje na antenie”. Agnieszka Kublik: „Jerzy Sosnowski, komentując zmiany w Trójce, powiedział, że przyzwoici dziennikarze nie powinni tam zostawać”. Kilku internautów dopytywało,…

Czytaj dalej…

Wspaniała książka z Krakowa

Ponieważ w poprzednim wpisie ponarzekałem sobie na Kraków, sumienie mnie trochę gryzie. I żeby jakoś to narzekanie zbalansować, dorzucę zachwyt nad książką w Krakowie wydaną. Dawno, dawno temu, w latach osiemdziesiątych, wyrzucony z Uniwersytetu Śląskiego Jerzy Illg (obecny szef wydawnictwa Znak) znalazł się w Szwecji. Tam zaś udało mu się z innym emigrantem, Leonardem Neugerem, dotrzeć do Andrieja Tarkowskiego, kręcącego właśnie swój ostatni (jak się okazało) film. Według surowej menadżerki reżysera rozmowa miała trwać pół…

Czytaj dalej…

Zgrzyt zębem z okazji targów

Byłem wczoraj na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie. Byłem przez… godzinę (z niewielkim okładem). Jak dotąd na targach krakowskich, warszawskich czy wrocławskich zawsze było tak: kiedy kończyła się godzina, podczas której podpisywałem swoje książki, ruszałem, żeby zobaczyć stoiska innych wydawnictw, czasem kupić (albo wyżebrać) jakąś nowość, czasem komuś dłoń uścisnąć… Ale nie tym razem. Gdyż tym razem, owszem, ruszyłem na obchód hali targowej. Ale po 10 minutach znajdowałem się wciąż w zasięgu głosu od stoiska…

Czytaj dalej…

Michał Nogaś odchodzi z Trójki

foto: JS

Michała poznałem bodaj piętnaście lat temu. Przez lata robiliśmy Kluby Trójki w parze: Michał – wydawca, ja – prowadzący. Miałem w radiu w ogóle szczęście do świetnych wydawców, a to rola ważniejsza, niż może zdawać się Słuchaczom. Porządny wydawca to i temat wymyśli, i research zrobi, i gości zaprosi, i piętnaście razy sprawdzi, czy dojadą na czas, i jak najtkliwsza pielęgniarka w szpitalu dla nerwowo chorych pomizia przed audycją prowadzącego, który jest przecież w nerwach,…

Czytaj dalej…

O profesorowej Szczupaczyńskiej

Zachęcony rozmową z „Marylą Szymiczkową” (czyli Jackiem Denhelem i Piotrem Tarczyńskim) na lipcowym festiwalu „Góry Literatury”, sięgnąłem po drugą powieść z naszą polską panną Marple, czyli profesorową Szczupaczyńską (pierwsza mi umknęła). Książka nosi tytuł „Rozdarta zasłona”. Jeśli ktoś nie ma teraz czasu i chciałby dowiedzieć się krótko, co myślę, to: szczerze polecam, z tym oczywistym zastrzeżeniem, że nie jest to Chandler, Mankell ani Stieg Larsson, to znaczy nikt nie oferuje tu niczego więcej, niż można…

Czytaj dalej…

Chandler

Zajęcia na SWPS (kurs „Literatura popularna”) dają mi okazję, żeby wracać do lektur, które lubię, a niekiedy – żeby uzupełniać lektury, przygotowane dawno temu do czytania i odłożone na przyszłość. Na tej właśnie zasadzie sięgnąłem po książkę, którą kilka lat temu upolowałem w jakimś antykwariacie, ale od razu przeczytałem z niej tylko jeden tekst. Książka nosi tytuł „Mówi Chandler” i stanowi przekład publikacji „Raymond Chandler Speaking” z 1962 roku, z dodatkiem eseju „Skromna sztuka pisania…

Czytaj dalej…

Jeszcze trochę o Berlinie. Charlottenburg.

Postanowiłem wrócić jeszcze do ostatniego pobytu w Berlinie. Tym razem będzie o sztuce, właściwie, czystej. Lub może: czysto o sztuce. Charlottenburg to dzielnica znana głównie z pałacu i ogrodu. Ale dosłownie vis a vis głównego wejścia do pałacu znajdują się trzy muzea, których nie powinno się przeoczyć, jeśli się lubi sztukę ostatnich lat stu pięćdziesięciu. Jedno to Museum Berggruen. Drugie – Sammlung Scharf-Gerstenberg. Trzecie – Museum Bröhan. Muzeum Berggreuna prezentuje zbiór obrazów, przekazany miastu w…

Czytaj dalej…

Skomplikowane wczoraj i proste dziś

Pochodzę z domu (jednego z wielu takich domów w Polsce), w którym bardzo silny był przekaz antyniemiecki. Jak miało być inaczej? Jeden dziadek – wygarnięty z warszawskiego domu w ramach akcji AB i zagazowany w Auschwitz. Drugi dziadek – po kampanii wrześniowej trafił jako jeniec do Oflagu, nie przeżył forsownego marszu, gdy nakazano ewakuację obozu przed zbliżającą się Armią Czerwoną. Do tego trzeba dołożyć doświadczenia okupacyjne warszawskiej części mojej rodziny, Powstanie (jeden z kuzynów dziadka…

Czytaj dalej…

Ball and Chain

Na FB znajoma zamieściła – z okazji tego, że na koniec lata zrobiło się lato naprawdę – krótki film, na którym Janis Joplin śpiewa „Summertime”, a potem jeszcze „Ball and Chain”. To akurat dwie piosenki, które w jej wykonaniu lubię najbardziej… – choć napisałem to zdanie i zaraz czuję jego stylistyczną niedorzeczność, bo to przecież nie byle „piosenki”, a co do czasownika „lubię”, to chyba trudno znaleźć dalszy od tego dreszczu, który czuję za każdym…

Czytaj dalej…

Berlin, a w nim Ona

Kilka dni w Berlinie. Chyba czwarty raz tam jestem. Powoli przekonuję się do tego miasta. Kiedy przyjechałem po raz pierwszy, w 2000 roku, zafascynowały mnie ślady muru – może dlatego, że z mojego lokum miałem widok na charakterystyczny zakręt ulicy, której środkiem mur przebiegał – ale sam Berlin wydawał mi się raczej pokiereszowany przez historię, niż ładny czy nastrojowy. Nie miał zuchwałej, choć nieco wyliniałej urody Paryża, nie był śliczny jak Budapeszt, oszalały od przestrzeni…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes