Chusta

Dziś zapraszam do posłuchania trzeciego fragmentu naszych rozmów, które były źródłem naszej książki „Życie nie tylko snem”. Dziś – historia nieco (odrobinę) mroczniejsza, niż poprzednie.

Czytaj dalej…

Przepowiedzmy sobie to raz jeszcze (życzenia na nadchodzące Święta)

Judasz udał się na Górę Oliwną, zebrawszy sługi biskupie… (z Rozmyślań Przemyskich, XV/XVI w.) Pobożni ludzie cenili sobie przede wszystkim święty spokój. Wszystko toczyło się według jasnych reguł. Świat był taki, jaki powinien być. Poprawianie go uznawano słusznie za przejaw szatańskiej pychy. Przecież nie można mieć lepszego pomysłu, niż Stwórca. Jeśli komuś przydarzyło się nieszczęście, to widocznie spotkała go słuszna kara (wystarczy pomyśleć o tych osiemnastu, którzy zginęli w katastrofie budowlanej przy wieżowcu Siloam Center…

Czytaj dalej…

Rozmowy z Basią

Nasza książka „Życie nie tylko snem” nie jest wywiadem-rzeką, ale (o)powieścią. Niemniej, żeby ją napisać, trzeba było się najpierw nagadać. Może zainteresuje Państwa, jak te rozmowy czasem brzmiały. Oto pierwszy z fragmentów, które prezentuję, rzecz jasna, za zgodą mojej Rozmówczyni. Materiał trwa 2 minuty.

Czytaj dalej…

Życie nie tylko snem

No, to pora się pochwalić: w połowie kwietnia ukaże się książka, będąca efektem dość niezwykłej przygody. W maju ubiegłego roku zaproponowała mi spotkanie pani Barbara Młynarska-Ahrens. Szukała wspólnika do napisania książki o swoim życiu. Jadąc na tę rozmowę wiedziałem tyle, że: (1) pani Barbara mieszka od lat w Szwajcarii; (2) popularność w Polsce literatury faktu w gruncie rzeczy trochę mnie martwi, bo ja jestem od fikcji i czego, jak czego, ale zdradzać fikcji na rzecz…

Czytaj dalej…

Czas nasycony

(Zabierając się za lekturę książki Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza „1968. Czasy nadchodzą nowe”) Przypomniało mi się nagle, że wiosną 1979 roku, siedemnastoletni, machnąłem w zeszycie w linię powieść. Pal sześć tytuł, ważne, że przedostatni, zdaje się, rozdział, nosił tytuł „Muzeum lat sześćdziesiątych”. Bohaterowie tej książki, moi ówcześni rówieśnicy – licealiści, odwiedzali w nim zbuntowanego kolegę i odkrywali, że w pokoju (jedynak miał pokój na własność) zgromadził on stare plakaty Czerwonych Gitar, Czerwono-Czarnych i Skaldów,…

Czytaj dalej…

Pożegnanie z kotem

Pożegnanie z kotem dzieje się pomiędzy: Nie z człowiekiem, nie z rzeczą. Ty, jak zwykle, pędzisz Odbity w zaskoczonym tobą krągłym oku. Ktoś – niezłomny, futrzasty – był i zniknął w mroku. Pożegnanie z kotem jest ni to, ni owo. Z czwartku na piątek. I nie ma tej chwili, by słowo Wypowiedzieć: Dziękuję. Albo rzucić: Wybacz. Prawdę mówiąc, nic z tego się zresztą nie przyda, Skoro ludzie od wojny wciąż giną, od nędzy. Więc jak…

Czytaj dalej…

Niejasne, rozsypane

(Michałowi Sobelmanowi i innym znajomym, których poraniła historia sprzed pół wieku, a teraz znowu…)   Z okazji tamtych imienin dostałem pluszowego tygryska. Idealny prezent, kiedy się ma sześć lat. Sierść tygryska była szorstka, dość nieprzyjemna w dotyku, ale miała intensywny zapach, którym się upajałem, choć dominowało w nim coś chemicznego, sztucznego. Uświadamiam sobie właśnie, że kilkadziesiąt lat później podobne wrażenie, z pogranicza wstrętu i zachwytu, obudziła we mnie perwersyjna, bo przypominająca terpentynę woń wietnamskiej wódki,…

Czytaj dalej…

Góra z oczami

133 lata temu (24 lutego 1885 oku) urodził się Stanisław Ignacy Witkiewicz. Kiedy miałem 12 lat, zobaczyłem (pierwszy raz świadomie) jego obraz. Było to w Krakowie, podczas kilkudniowej wycieczki, jaki zorganizowała mnie i mojej siostrze matka, żeby nam pokazać tam WSZYSTKO (ojciec został w Warszawie, chyba żeby kończyć jakiś skrypt z teorii obwodów dla studentów WAT). Wiele swojej mamie zawdzięczam, choć też i niejedną wojnę stoczyliśmy w przeszłości, ale tamten pobyt mam za najważniejszy, najcenniejszy….

Czytaj dalej…

Na jubileusz „Więzi”

Zajrzałem do archiwum „Więzi” (na www.wiez.pl), żeby sprawdzić, które numery z dawnych lat miałem w ręku, a wręcz: przy okazji którego uświadomiłem sobie istnienie tego czasopisma. Poniosłem dwukrotną porażkę. „Więź”, zdaje mi się, istniała dla mnie od zawsze – w istocie, jest starsza ode mnie – i pojawiła się w moim życiu miękko, nie na zasadzie osobistego odkrycia, ale przyjęcia do wiadomości, że wśród innych spraw, oczywistych dla moich rodziców (reprezentantów Dorosłości) jest też i…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes