Estetyka i erotyka

Przy okazji dyskusji, jaka rozwinęła się na FB pod moim wpisem na temat filmu „Blade Runner 2049” – ów w sumie mi się podobał, ale na kolana mnie nie rzucił – wychynął nagle temat urody… męskiej. Wyznałem, że nie bardzo rozumiem, skąd dość powszechne przekonanie, że kobietom szalenie podoba się Ryan Gosling, który moim zdaniem ma spojrzenie, żywo przypominające bohatera kreskówki „Huckleberry Hound”. Zaatakowany przez pewnego internautę zniewalającą jakoby urodą młodego Seana Connery także narzekałem,…

Czytaj dalej…

Przymiarki do kanonu ciąg dalszy

Bardzo mnie uradowały komentarze do mojej samozwańczej „listy kanonicznej” – wydaje mi się krzepiące, że to jednak dość gorący temat. A ponieważ pojawiły się w dodatku (także na FB) głosy, że lista jest za krótka – dobrze, ujawniam drugą pięćdziesiątkę (zresztą po lekkiej modyfikacji na podstawie otrzymanych sugestii). Odpowiada ona częściowo na pytania: a gdzie Czesi, a gdzie Amerykanie, a także gdzie „Zbrodnia i kara”. Co do tej ostatniej kwestii: ponieważ Dostojewski i tak pojawił…

Czytaj dalej…

O kanonie – przymiarka

Od kilkunastu dni chodzi mi po głowie pomysł… nieco pozytywistyczny. Otóż często słyszę narzekanie – czasem zresztą sam narzekam – że zaniknął kanon: nie spis lektur szkolnych, ale zestaw tytułów, których znajomość w inteligenckim towarzystwie uważana była za oczywistą. (Do tych słów należy oczywiście dołożyć dziś mnóstwo przypisów. Po pierwsze: że określenie „inteligencki” nabrało tymczasem mocno dwuznacznego posmaku; antyinteligencka kampania, zrazu prowadzona przez liberałów, którzy uważali, że czas inteligencji się skończył, a teraz przez populistów,…

Czytaj dalej…

Jedna z internetowych pokus

Formułowanie myśli nieraz na próbę, żeby zobaczyć, jak wyglądają z zewnątrz – a tak myślę często o tym blogu, prowadzonym już od 13 lat – powinno pozwalać na nabranie do nich dystansu. Więc skoro jedna, z której bardzo dawno temu już się tutaj chyba zwierzałem, nie daje mi znowu spokoju, to znaczy, że egzorcyzm nie pomógł. Może pomoże teraz, za drugim razem. Trudno tę myśl uchwycić, leży ona na polu minowym. Więc najpierw wstęp. W…

Czytaj dalej…

Po procesie

Wczoraj zakończyła się sprawa, jaką wytoczyłem przed Sądem Pracy Polskiemu Radiu o bezprawne zwolnienie. Sąd przyznał mi rację i skazał mojego ex-pracodawcę na zapłacenie mi trzykrotności mojej miesięcznej pensji wraz z odsetkami. Wyrok jest (jeszcze) nieprawomocny. Mówiąc nawiasem: mogłem starać się o wyższe odszkodowanie, ale prawo jest u nas takie, że musiałbym wtedy wraz z pozwem złożyć w sądzie wadium. Zwyczajnie nie było mnie na to stać. Wiele osób z okazji tej wygranej mi gratulowało….

Czytaj dalej…

Rozglądając się po powrocie

Byłem przez trzy tygodnie w Szwajcarii. Kontakt z ojczyzną miałem ograniczony, bo transfer danych poza UE kosztuje duże pieniądze, w każdym razie jak dla mnie. Uroczy gospodarze, u których mieszkałem – polsko-niemieckie małżeństwo – mieli wprawdzie TVN24, więc o tym, co się w Polsce działo, mniej więcej wiedziałem. Choć bez szczegółów. Z pespektywy Europy Zachodniej i ludzi, którzy tam żyją, „dobra zmiana” wygląda bodaj jeszcze gorzej, niż stąd. Lider przemian w Europie Wschodniej stał się…

Czytaj dalej…

Trochę (?) goryczy

Po poprzednim wpisie odezwał się na FB mój dobry znajomy, pan Jarema, który napisał między innymi tak: Pisze Pan, Panie Jerzy, że zniechęcenie do „naziemnego personelu” pozwala Panu docenić sformułowanie Durrella, jakoby 2/3 Błogosławieństw to żarty. No ale po pierwsze to Chrystus jest autorem, a nie Jego naziemny personel. A po drugie – czy to zniechęcenie naziemnym personelem to faktycznie rozczarowanie księżmi jako takimi czy jakimiś pojedynczymi postaciami, które głośno gardłują w telewizorze, jakimiś Międlarami…

Czytaj dalej…

Prywatne i publiczne

Tak, wiem, że ten tekst będzie odebrany jako obrona „swojego” przed „nieswoimi”. Ale chciałbym przynajmniej niektórych z PT Gości tej strony skłonić do refleksji poza kontekstem politycznym, czy, jeśli wolą, towarzyskim (owszem, ksiądz Sowa jest moim znajomym… z Facebooka). Właściwy kontekst będzie, a jakże, filologiczny. Czy pamiętają Państwo swój pierwszy występ publiczny? Może jakieś przemówienie na szkolnym apelu, albo prezentacja w firmie, albo choćby uroczysty toast na weselu ciotecznego brata? Denerwowaliście się, prawda? DLACZEGO? Podpowiem:…

Czytaj dalej…

Nic politycznego!

Sięgam dzisiaj po „Gazetę Wyborczą”, a tam na pierwszej stronie zajawka artykułu ze środka: „Boli? Polak sięga po tabletkę”. Gdyż, jak wiadomo, taki Portugalczyk siada wtedy na rower i jedzie do wegańskiej knajpy, marząc o elektrowni wiatrowej, którą zacznie stawiać przed domem, jak tylko wróci. Wziąć na ból tabletkę? Co za pomysł! Ja wiem, chodzi o ketonal bez recepty. Ale ważny jest kontekst. A „Wyborcza”, przy wszystkich swoich zaletach, jak kwoka przygarnęła już dawno ludzi,…

Czytaj dalej…

Wymuszone przeprosiny

Opowiem wam inną przygodę, dziwniejszą. (Ja wiem, że prawie dokładnie takie zdanie napisał Gombrowicz, ale, jak zobaczycie, trudno inaczej zacząć tę historię). W piątek wracamy z żoną do domu i w skrzynce na listy znajdujemy kartkę (bez koperty), pt. „Wezwanie do złożenia wyjaśnień”. Adresat to nieznana nam firma, ale adres jest niewątpliwie nasz. Komornik sądowy (!) wzywa w niej do stawienia się w swojej kancelarii „celem złożenia informacji dotyczących spłaty zadłużenia, stanu majątkowego oraz osiąganych…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes