Jak to było naprawdę?

Trzeba zacząć robić z konieczności cnotę – czyli rozejrzeć się, jakie dobra przynosi nam sprawowanie władzy przez rządzącą obecnie partię. Co do mnie, mam już jeden pomysł. Zawdzięczam bowiem PiSowi pewną korzyść natury poznawczej. Zaraz po 1989 roku i przez kilkanaście lat było dla mnie oczywiste, że cokolwiek zmajstrujemy teraz w naszym kraju, będzie to i tak lepsze, niż PRL. Tamten system miałem za zło absolutne, w którym nie sposób dopatrzeć się żadnych zalet. Co…

Czytaj dalej…

Dziwna namiętność

Czasem przychodzi mi do głowy, że skonfliktowane strony wojny polsko-polskiej widzą w sobie wzajemnie własne cienie. Mam na myśli archetyp Cienia, to, czego w sobie nie lubimy najbardziej. Nie podoba mi się ta myśl, bo zalatuje symetryzmem, który mam za błędne rozpoznanie sytuacji. Ale nie chodzi w tym przecież o symetryczne „wart Pac pałaca”. W ogóle nie o ustalenie obiektywnej miary przewin, że niby i jedni i drudzy mają swoje „za uszami”. Wrażenie, o którym…

Czytaj dalej…

List do młodego narodowca

Mój Drogi, być może jesteś przekonany, że należę do ludzi, których z założenia nie należy słuchać ani czytać. Mimo to proszę Cię, żebyś poświęcił temu listowi kilka chwil. Odnoszę bowiem wrażenie, że w naszym Narodzie, który jest dla Ciebie tak ważny (a i dla mnie, choćbyś sądził inaczej), doszło do gigantycznego nieporozumienia. Zgodzisz się, mam nadzieję, że dobrzy i szlachetni ludzie powinni dbać o to, żeby nieporozumienia wyjaśniać, nawet gdyby później i tak mieli podjąć…

Czytaj dalej…

Co jest antypolskie

Pod wpisem na Wielkanoc pojawił się komentarz pana Mariusza – formułujący niemiłe zarzuty, niemniej zgodnie z regułami dobrego wychowania, za co wypada podziękować. Słowa mojego Polemisty wydały mi się tak dziwne, a przy tym dziwne dziwnością zapewne w pierwszej chwili niedostrzegalną, że postanowiłem przenieść swoją odpowiedź tutaj. Postaram się napisać podobnie jak pan Mariusz: grzecznie, choć niekoniecznie miło. Najpierw Jego komentarz: Można założyć że Pan Jerzy sformułował swoje credo. Niewątpliwie forma ciekawa. Tekst może i…

Czytaj dalej…

Czas nasycony

(Zabierając się za lekturę książki Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza „1968. Czasy nadchodzą nowe”) Przypomniało mi się nagle, że wiosną 1979 roku, siedemnastoletni, machnąłem w zeszycie w linię powieść. Pal sześć tytuł, ważne, że przedostatni, zdaje się, rozdział, nosił tytuł „Muzeum lat sześćdziesiątych”. Bohaterowie tej książki, moi ówcześni rówieśnicy – licealiści, odwiedzali w nim zbuntowanego kolegę i odkrywali, że w pokoju (jedynak miał pokój na własność) zgromadził on stare plakaty Czerwonych Gitar, Czerwono-Czarnych i Skaldów,…

Czytaj dalej…

Weekendowe porządki

Co jakiś czas staram się obecnie porządkować myśli, które w ciągu minionych dni zdążyły zmienić status z „oczywistości-które-wszyscy-podzielają” na „jeżeli-wszyscy-myślą-inaczej-niż-ja-to-wszyscy-się-mylą”. Kilka kolejnych – dzisiaj: Choćby pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej był dziełem sztuki tak wybitnym, że wprost zwalającym z nóg (a nie jest), pozostanę przeciwnikiem jego wzniesienia – przynajmniej na Placu Piłsudskiego i w dającym się przewidzieć czasie. Mój sprzeciw jest tak stanowczy, że nie oburza mnie nawet wypowiedź radnego PO, zapowiadająca zburzenie pomnika, jak tylko PiS straci władzę…

Czytaj dalej…

Paskudzą wszystko

Nie lubię używać wielkich słów. Nie dlatego, że samych wielkich słów nie lubię. Przeciwnie. Należy im się szacunek i ostrożność w użyciu. Wielkie słowa wypowiadane z byle okazji wycierają się, banalizują; budząc emocje, potrafią na dłużej skleić się z niewłaściwymi kontekstami i przez to stracić swoje pierwotne znaczenie. A my zostajemy niemi, kiedy potem chcemy naprawdę powiedzieć o czymś istotnym. Czytam w dzisiejszej prasie: Mając do wyboru zaprzeczanie wartościom, w które wierzę, zaprzeczanie własnym poglądom…

Czytaj dalej…

Jeszcze raz na temat obecnej awantury

Liczba głosów jawnie niemądrych lub/i niegodziwych przekroczyła moje wyobrażenie na temat tego, ilu może być ludzi wygłaszających podobne opinie. Jednocześnie, ponieważ wszyscy mówią naraz, mam wrażenie, że w gwarze ginie rozróżnienie na to, co jest przedmiotem sporu, i na to, co nie należy do rzeczy. Spróbuję to sobie uporządkować; a jeśli komuś to pomoże, będę się cieszył. Poniższych dwadzieścia (!) punktów próbuje opisać, co wiem (niekiedy uważam lub przypuszczam) na tematy, które w ciągu tygodnia…

Czytaj dalej…

Paradoks odpowiedzialności

Co to znaczy, że „naród odpowiada za coś” lub „nie odpowiada”? Jakiego rodzaju podmiotowość wolno przypisać „narodowi”? W krajach, które nie doświadczyły utraty niepodległości, sprawa jest klarowna: tam „naród” tworzą obywatele państwa. W tym sensie np. „Naród francuski jest odpowiedzialny za wyzysk kolonizacyjny”, ponieważ PAŃSTWO francuskie miało kolonie. Ale my na przełomie XVIII i XIX wieku zostaliśmy zmuszeni do przyjęcia innej definicji narodu, niż „naród polityczny”, bo inaczej musielibyśmy stać się Rosjanami, Austriakami, Prusakami. Od tamtej…

Czytaj dalej…

Nie z każdym, nie o wszystkim

Tadeusz Miciński napisał kiedyś (w dramacie „Kniaź Patiomkin”, jeśli dobrze pamiętam): „Ludzi, którzy chcą być niewolnikami, nie można uczynić wolnymi”. Zastanawiam się, jak przekształcić ten aforyzm, żeby nazwać inne nasze współczesne doświadczenie (choć chyba pokrewne). Może: „Ludzi, którzy z góry wiedzą, że mają rację, nie można zaprosić do rozmowy”? To już nie takie zgrabne, niestety. Co więcej, ma mniejszą siłę retoryczną, bo jest z pozoru obosieczne. To zabawne: najbardziej fanatyczni posiadacze (wedle własnego rozeznania) Obiektywnej…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes