Widoki Katowic

    W Katowicach pierwszy raz w życiu byłem dość późno, w 1987 roku. Pracowałem wtedy jako „script-girl” u Stanisława Szwarca-Bronikowskiego podczas realizacji jego trzyczęściowego filmu „Komnaty tajemnic”, o jaskiniach w Polsce. Swoją drogą, zaczęło się to wszystko dość zabawnie: sąsiadka reżysera, znajoma mojej siostry, przekazała mi, że poszukiwany jest polonista, a ja zrozumiałem, że chodzi głównie o prace redakcyjne nad komentarzem dla lektora. Miałem w związku z tym głupią minę, gdy zatelefonowałem do Szwarca,…

Czytaj dalej…

MC Doris i B XVI

    Współczesne życie literackie ma charakter wyścigu. Popularną zabawą wśród czytelników jest zestawianie list ulubionych książek i ulubionych autorów, w czasopismach ustala się listy bestsellerów, krytycy rozdają rangi. Trzecie miejsce zajął… Drugie miejsce przypada… Zwycięzcą jest… (całkiem jak podczas wyborów Miss World, których ostatnie dwadzieścia minut obejrzeliśmy z Ukochaną aż wiercąc się na kanapie z perwersyjnej przyjemności żenowania się co chwila). Więc choćby osoba pisząca powtarzała sobie dla zdrowia psychicznego ranowedniewieczórwnocy, że w żadnym wyścigu udziału…

Czytaj dalej…

Filolog obserwuje bieżące wypadki

    Kiedy pisałem opowiadania do „Linii nocnej”, przyśniło mi się, że próbuję wejść do toalety w jakimś mieszkaniu, a zza zamkniętych drzwi dobiega mnie czyjś głos: „Partyjne!” I, jak to w snach bywa, ja słyszę wyraźnie to właśnie słowo, ale zarazem doskonale rozumiem, że znaczy ono: „Zamknięte!”, o ile nie, całkiem wprost: „Nie przeszkadzać, defekuję!”. Po przebudzeniu zrobiłem z tego opowiadanie pt. „Raport”, którego istotę stanowi sobie nieco paranoiczne podejrzenie, że wszyscy wokół używają…

Czytaj dalej…

Walczak, Houellebecq i ja

Walczak, Houellebcq i ja      Odezwał się znowu Andrzej Walczak. Pisałem już kiedyś tutaj (jeszcze przed zmianą adresu strony) o skomplikowanych relacjach między nami. Co prawda współpracował ze mną wiernie podczas pisania powieści „Tak to ten” – będzie w niej, oprócz prozy i fragmentów słuchowisk, także trochę wierszy… DYGRESJA. Od dawna marzyłem o napisaniu czegoś, co by zasługiwało na miano „powieści-worka”. Ten podgatunek można wyodrębnić, zbierając teksty z pierwszej połowy dwudziestego wieku (Miciński, Irzykowski, Witkacy,…

Czytaj dalej…

Jak chociaż trochę pomóc

     No i lato właściwie się skończyło – jak wszyscy uczniowie oraz aktualni i byli nauczyciele uznaję za koniec lata początek szkoły. Nasz pobyt w Kołobrzegu upłynął (najdosłowniej: upłynął) w deszczu. Poranne czytanie gazet powodowało gwałtowne skurcze żołądka, tyle idiotyzmów i draństw przetacza się teraz przez scenę publiczną. A przecież nowy sezon należałoby zacząć jakoś inaczej. Czymś pozytywnym. Postanowiłem zatem – po konsultacjach z przyjaciółmi i za zgodą Ukochanej – upublicznić pewną skromną inicjatywę, na…

Czytaj dalej…

Sprawozdanie człowieka zdyszanego

Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa, zawarte w komentarzach. I za ton niepokoju. Faktycznie, sytuacja w sierpniu nieco mnie przerosła. Dość dawno temu dyskutowany był w radiu pomysł, żeby Kluby Trójki prowadziła jedna osoba, codziennie, i wtedy starsi koledzy dziennikarze mówili: „To bez sensu, tego na dłuższą metę nie da się zrobić; ktoś, kto będzie chciał dyskutować codziennie po godzinie, za każdym razem na inny temat, za każdym razem przyzwoicie przygotowany, zajedzie się jak eksploatowany…

Czytaj dalej…

Usprawiedliwienie

Milczę już bodaj drugi tydzień, co może stwarzać wrażenie, że się z Ukochaną byczymy gdzieś po górach, dolinach, hej! A tu nic z tych rzeczy: Darek Bugalski pojechał na urlop i prowadzę wszystkie, jak leci, Kluby Trójki, od poniedziałku do czwartku, równocześnie zaś przywiozłem z Krakowa wydruk mojej powieści po adiustacji i siedzę nad nią, zastanawiając się nad proponowanymi poprawkami, pisząc lepsze wersje poszczególnych zdań i planując korektę zakończenia – w wyniku krakowskich rozmów bowiem…

Czytaj dalej…

Jeszcze jedna riposta

Nie potrafię odpuścić Spectatorowi polemiki (patrz: Jego komentarz pod poprzednim wpisem), choć doceniam elegancję znacznej części Jego wywodu. Jak wiadomo, w Internecie zazwyczaj każda dyskusja przeradza się w pyskówkę, znaczoną inwektywami, więc odstępstwa od tej zasady należy podkreślać i sławić. Ufam przy tym, że niewielka liczba wpisów pod moją notką pt. „Wróciłem. Problem bacy” wiąże się z porą wyjazdów wakacyjnych, a nie z faktem, że zostaliśmy osamotnieni w naszym zapale do dyskusji okołoreligijnych. Zwierzałem się…

Czytaj dalej…

Wróciłem. Problem bacy

Było cudownie: gorąco, słonecznie, leniwie, woda w jeziorze była aż za ciepła, do wnętrza domu wskakiwały ciekawskie, czy może oszalałe ze skwaru żaby. A książek tośmy całą bibliotekę… przeczytali. Ja między innymi „Siedmiopiętrową górę” Mertona, „Filozofię wolności” Bierdiajewa (wreszcie porządnie) i tom wykładów Halika „Wzywany czy niewzywany Bóg się tutaj zjawi”, a też i parę kryminałów, ale że słabe, więc tytuły pominę. Udało się obejrzeć sporą część meczów Mundialu – Ukochana wciągnęła się w kibicowanie…

Czytaj dalej…

Wakacje!

Jutro o tej porze spodziewam się, wyjrzawszy przez okno, zobaczyć jezioro… Ale nim to nastąpi, jeszcze tych parę słów, pewnie dość chaotycznych, bo noc zapada, a dzień, jak to przed wyjazdem, był zabiegany.     W komentarzach do poprzedniej notki zjawiło się pytanie emce, czemuż to brak tu jakichś uwag o Świętym Mundialu – i wprawdzie riposta Łukasza, że z tej przyczyny, iż nie jest to blog Jerzego Pilcha, rozbawiła mnie setnie, to jednak dodam…

Czytaj dalej…

Premium WordPress Themes